Powroty nie są takie złe..

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Już ponad miesiąc jak wróciłam do pracy. Powiem Wam, że pisanie tak jakbym chciała nie wychodzi mi, a pisać na szybko nie chcę. Prawdę mówiąc szybko przyzwyczaiłam się do dzielenia swoich obowiązków między domem i pracą i często mimo, że postanowię sobie, że coś napiszę to po prostu nie wychodzi. Mam jednak nadzieję, że w całym tym zabieganiu, uda mi się organizacyjnie pogodzić obowiązki tak by pisać jak najwięcej :) Obserwujcie mnie na instagramie, bo tam jestem często!

Codzienność jest inna każdego dnia. Moje obserwacje? Młoda dba o moją kondycję i codziennie rano, po wyjściu ze żłobka, biegnę by zdążyć na autobus. Wysiadam z metra i idę na pieszo a nie podjeżdżam tramwajem. Kiedyś nie do pomyślenia przez moje lenistwo, dziś naturalna kolej rzeczy. Ludzie jeżdżący komunikacją są bardzo do siebie podobni. Jedni czytają książki, innych pochłania internet i telefon. Jednak wszyscy są zaspani i w szarych kolorach.

Po południu, gdy wracam z pracy, wyznaczyłam sobie cel, dogonić dziewczynę, która tak jak ja, wysiada z autobusu i idzie do żłobka. Codziennie staram się ją dogonić ale jest tak szybka, że nie jestem w stanie:) I tak jak ją spotykam, to nasunął mi się kolejny temat na artykuł - "matka super-bohaterka". Jednak o tym w kolejnym artykule.


Jest połowa lutego a mam przeczytane dwie książki i właśnie zabieram się za czytanie kolejnej. Jakby nie patrzeć postanowienie noworoczne po mału się wypełnia:) Czas mija szybko a dni uciekają przez palce. Jeszcze szybciej, niż jak wtedy, gdy byłam z dziewczynkami w domu. Jednak generalnie jest dobrze. Pracuje mi się dobrze a obowiązki domowe są wypełniane w 100%. A wiecie, jaka jestem "poukładana", więc wypełnianie domowych obowiązków sprawia, że jestem spokojniejsza.

Przez ten miesiąc, dziewczynki niewiarygodnie szybko się rozwinęły. Kruszynka mówi zdania dwu wyrazowe i buzia jej się nie zamyka. Rozumie coraz więcej i spokojnie można się z nią porozumieć i zrozumieć o co jej chodzi. Młoda wyrosła i stała się taka "poważna" a każde wyjście do sklepu jest dla mnie przyjemnością a nie nerwami przeplatającymi się z jej histerią. Choroby? Tak dzieci chorują! I nie można ich chwalić, że są zdrowe bo jak się tak zrobi to potem mamy dwa tygodnie z głowy. I wykańczają babcię, która choruje przez nie, kolejny tydzień:) Staramy się jakoś budować odporność i trzymamy kciuki by zdrowie było jak najdłużej :)


Trzymajcie kciuki za marzec! To będzie ciężki miesiąc:) Młoda ma urodziny a ja w tym wszystkim i pisaniu i pracowaniu i całym codziennym harmidrze nie mam zamiaru rezygnować, z pięknie oprawionych urodzin:) i tort też zrobię sama, a co:)!

Trzymajcie się!
A.

0 komentarze: