Pierwszy dzień dorosłego życia

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 1

Swój powrót do pracy od jakiegoś czasu nazywam "dorosłym życiem". Wszystko wydaje mi się takie "ważne". Zarówno zawodowo jak i rodzinnie organizacyjnie. "Dorosłe życie" wydaje się być zamkiem, który zostanie otwarty jak znajdziemy pasujący klucz.


Pewnie ciekawi jesteście jak pierwszy dzień z dala od dzieci a blisko pracy zawodowej?

Noc była niespokojna. Nie dlatego, że dziewczynki nie spały a dlatego, że była pełna przeróżnych snów. Stres dał się we znaki, gdy rano obudziłam się z obolałymi mięśniami w całym ciele.

I wiecie co?

Zupełnie niepotrzebnie ten stres był. Oczywiście jest to naturalne, jednak teraz, gdy ten dzień się kończy, wiem, że zupełnie niepotrzebnie aż tak się denerwowałam. Od samego rana towarzyszyło mi "szczęście początkującego", bo udało mi się dobrze wysiąść na przystanku przy metrze, potem dobrze wyszłam z metra i to po tej stronie co trzeba. Uwierzcie mi, że z reguły mam z orientacją bardzo duży problem :) To chyba przez to, że nie miałam dziewczynek ze sobą i mogłam spokojnie pomyśleć:)

Dziś upewniłam się, że może nie mam wielkiej ilości przyjaciół. Mam osoby, które jestem w stanie policzyć na palcach u jednej ręki ale to naprawdę PRAWDZIWI przyjaciele. Od 6 rano dostawałam wiadomości z prośbą o odebranie prezentu zostawionego w konkretnym miejscu dla mnie, wiadomości z życzeniem powodzenia a przede wszystkim wsparcie, które dało się odczuć i dodało mi skrzydeł. Tym co dziś sprawili, że tak właśnie się czułam, bardzo za to dziękuję! Było mi to bardzo potrzebne!

W pracy było bardzo sympatycznie. Wszyscy uśmiechnięci, dopytujący jak sobie radzę z zostawieniem dziewczynek, jak się czuje i powiem Wam, że czuć było szczerość w tych pytaniach. Fajnie było widzieć uśmiechy ludzi, z którymi nie widziałam się długo a uśmiechali się od ucha do ucha i pytali co słychać i jak tam mi się pracuje pierwszego dnia. Najmilsze było ciasto, które zostało zamówione i podzielone na cześć mojego powrotu. Strasznie miłe zaskoczenie. Niespodziewane. Miłe. Szczere. 

Powiem Wam, że dzisiaj było inaczej. Padający śnieg mi nie przeszkadzał a wręcz cieszył każdy płatek zatrzymujący się na twarzy. Z drugiej strony tęsknota ale i piękny wieczór z dziewczynkami, który sprawił,że zrozumiałam jak wiele dla mnie znaczą. Nie taki diabeł straszny jak myślałam.


Dobranoc!

A.

1 komentarze:

Matka wraca do pracy

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Kilka dni temu wstawiłam na instagrama zdjęcie formularza do postanowień noworocznych. Musiałam dokładnie wszystko przemyśleć i dopiero dziś udało mi się go wypełnić. Przyznam się Wam, że nigdy jeszcze nie spisywałam sobie postanowień na nowy rok. Stwierdziłam jednak, że rok, który Nas czeka będzie pełen wyzwań, znaków zapytania i zmiany naszego życia, dlatego postanowiłam, że to będzie fajne rozwiązanie.


12 stycznia Matka wraca do pracy.

Ten rok będzie przełomowy. Czas do powrotu mija nieubłaganie szybko. Nie mogę uwierzyć, że to już w przyszłym tygodniu. Z jednej strony bardzo się boję całej sytuacji i tego jak to wszystko będzie wyglądać. W końcu nie było mnie w pracy 3,5 roku i wiele się przez ten czas zmieniło. Na samą myśl, że będę musiała zostawić Kruszynkę, oczy zapełniają mi się łzami. Z drugiej strony wiem, że będzie pod dobrą opieką a mi "wyjście do ludzi" przyda się a i czas na poczytanie podczas dojazdu do pracy będę mieć. Myślę, że do całej sytuacji dobrze przygotowało mnie pójście Młodej do żłobka. Trochę przyzwyczaiłam się, że nie mam dziecka przy sobie przez te 8 godzin. Wiem, że Kruszynka będzie pod wspaniałą opieką, bo pod opieką Babci, ale przykro mi, że nie mogę towarzyszyć w jej dorastaniu tak dużo czasu ile poświęciłam Młodej. Wiem, że to normalna kolej rzeczy ale przykro mi się robi na samą myśl o tym. 


To co najbardziej mnie stresuje to, to jak poradzimy sobie z codziennym życiem i jego organizacją.
Już pewnie poznaliście mnie na tyle, że wiecie, że jestem dobrze zorganizowaną osobą. Nie lubię nie mieć czegoś zaplanowanego czy robić coś na ostatnią chwilę. Na tyle na ile znam siebie to wiem, że przy natłoku zadań i informacji, nie będę w stanie wszystkiego spamiętać. Lubię mieć plannery, które ułatwiają mi codzienne życie. Dlatego też, sięgnęłam po świetny plan tygodnia do mypinkplum.pl. Znajdziecie tutaj wiele plakatów motywacyjnych, etykiet, plannerów czy innych cudownych rozwiązań do upiększenia własnej przestrzeni. Ten plan tygodnia bardzo mi się spodobał, nie tylko przez to, że jest piękny ale przede wszystkim, że mogę samodzielnie go pokolorować. Wtedy i odprężam się i tworzę coś nietypowego i niepowtarzalnego.

Wiem, że kiedyś musiał ten dzień nastąpić. Nie powiem, że jestem pełna obaw bo wiem, że sobie poradzimy. Denerwuję się jednak jak odnajdziemy się w tej nowej dla Nas sytuacji. Z drugiej strony, jestem pewna, że lepiej czy gorzej ale poradzimy sobie. A czy ja poradzę sobie z rozłąką z dziećmi? W końcu zdarza Nam się wyjechać gdzieś bez dzieci, to może nie będzie tak źle? Czy jeszcze pamiętam jak się efektywnie pracuje? Mam nadzieję, że tak!
Trzymajcie za Nas kciuki!

A.

0 komentarze:

rok 2017

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Cześć!
Długo mnie tutaj nie było. Ostatni czas jest dość intensywnie wykorzystany. Święta, choroby dziewczynek, przeziębienia, domowe porządki, przygotowania do pracy, narodziny nowych członków rodziny, pomoc przyjaciółce, spotkania z przyjaciółmi, świąteczne wypieki... Wszystko to sprawia, że nie mam czasu pisać. A nie chcę pisać na szybko czy od niechcenia. Stwierdziłam, że najwyżej zrobię to nieco później ale tak jak chcę. Dlatego też, to właśnie dzisiaj chciałabym napisać Wam kilka słów na nowy 2017 rok.

Rok 2016 był dla mnie dobrym rokiem. Pełnym ciepła, uśmiechu, dobrych wiadomości ale i trudnych sytuacji, z którymi musiałam się zmierzyć. W tym roku, to dzieci nauczyły mnie cierpliwości. Praca społeczna na rzecz bloku, w którym mieszkamy wiary w siebie. Jednak najważniejszą nauką z 2016 roku, jest to, że najważniejsze w życiu to rodzina, miłość i zdrowie. Na koniec roku, urodziła się córeczka mojej przyjaciółki i to koniec roku pokazał mi, że każdym dniem powinniśmy się cieszyć. Nie gonić, nie siedzieć z nosem w telefonie, a cieszyć się każdym dobrym słowem, każdą minutą spędzoną z ukochaną osobą. To właśnie tak najpiękniej możemy przeżyć każdy dzień. Tak by go nie żałować.


Rok 2017 będzie dla mnie przełomowy. Po 3 latach opieki nad dziewczynkami, wracam do pracy. Muszę zmierzyć się z odnalezieniem w nowej sytuacji i wszystkimi emocjami, które temu towarzyszą. O tym jednak, będzie oddzielny artykuł, więc nie będę się rozpisywać.
Będzie to dla mnie rok zmian ale i ponowna nauka organizacji. Będzie ciekawie i mam nadzieję, że jeszcze lepiej niż w ubiegłym roku.

Wam wszystkim życzę spełnienia, wiary we własne siły, więcej czasu na spotkania z przyjaciółmi, cierpliwości w dążeniu do celu oraz ZDROWIA i MIŁOŚCI. Bo gdy jest zdrowie i miłość, to jest wszystko.

Szczęśliwego Nowego Roku!

A.

0 komentarze: