Piękny ślub

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Oj bardzo dawno mnie nie było. Ostatnio tyle się dzieje, że mimo, że zaplanuje pisanie na bloga czy robienie zdjęć to niestety zawsze coś wypadnie. Wakacje jedne, drugie, wyprawka do żłobka, pierwsze dni w żłobku i.... ślub. W ubiegłym tygodniu byliśmy na jednym z piękniejszych ślubów na jakim byłam w ostatnim czasie. Postanowiłam, że krótko ale muszę o tym napisać bo niekonwencjonalnie nie zawsze znaczy źle czy gorzej jakby się mogło niektórym wydawać.

Jeden z piękniejszych ślubów na jakim byłam. Z J. poznaliśmy się jak T. studiował. Na samym początku byłam nawet o nią zazdrosna, bo nie dość, że ładna, inteligentna to jeszcze w typie T. Starałam się do niej nie uprzedzać bo w męskim towarzystwie, w którym była na studiach, traktowana była przez chłopaków jako świetna kumpela. Gdy poznałam J. bliżej wiedziałam, że będzie i moją dobrą koleżanką. Od razu się dogadałyśmy. Pamiętam jak na trzydziestych urodzinach J. rozmawiałyśmy o rodzinie, małżeństwie i dzieciach. Ja byłam wtedy w 6 miesiącu ciąży z Młodą a J. świeżo po rozstaniu.



2 września 2016r. J. wzięła ślub ze swoją miłością życia - L. I wiecie co? Jak to na J. przystało było bardzo niekonwencjonalnie, uroczo i z klasą. Po prostu pięknie. I mimo, że Panna Młoda w ciąży to nie znaczy, że wyglądała ociężale. Gdy podjechaliśmy pod kościół ujrzeliśmy przybrany weselnie terenowy samochód Państwa Młodych, co nie zdziwiło Nas bo to ich pasja i wspólna miłość. Panna Młoda z brzuszkiem w pięknej krótkiej sukience, Pan Młody wyglądający świetnie w kolorowej muszce. W kościele zamiast kobiety świadkowej i mężczyzny świadka powitali Nas dwaj świadkowie - brat J. i brat L. Bardzo mi się spodobało, że wybrali osoby bliskie swojemu sercu, a nie bo tak nakazuje tradycja, kogoś na siłę. Kazanie w wykonaniu księdza zapamiętam na długo, bo porównanie miłości do róży i jej płatków jest niesamowicie trafne i można interpretować na wiele sposobów. Samo wesele było świetne. Miejsce bardzo romantyczne, otoczone pięknymi latarenkami, lampionami, małymi mostkami nad wodą. Mimo, że nie było orkiestry a był DJ to nie zabrakło disco polo, bez którego wiele osób nie wyobraża sobie wesela. Była budka do robienia zdjęć, film z podziękowaniem dla rodziców, nakręcony przez Państwa Młodych oraz dziewczyny tańczące taniec brzucha, który tak bardzo kojarzy mi się z J. i jestem pewna, że gdyby mogła to sama by z nimi zatańczyła:) 

Po tym pięknym dniu i nocy, mam taką refleksję, że będąc w ciąży można wyglądać na własnym ślubie pięknie, kobieco i elegancko. Można mieć szpilki 10 centymetrowe w kościele i bawić się w balerinach do białego rana. Tańczyć, śpiewać, rozmawiać i cieszyć się nie tylko błogosławionym stanem ale i obecnością ważnych w tym dniu ludzi. To właśnie J. pokazuje mi, że będąc Matką, nie rezygnuje się ze swoich marzeń i pragnień. Będąc Matką można normalnie funkcjonować!

J. i L. jeszcze raz wszystkiego najlepszego! Dziękujemy, że mogliśmy być z Wami w tym pięknym dniu! Mam nadzieję, że nasza znajomość nigdy się nie skończy!

Miłego dnia!
A.

0 komentarze: