Wakacje - cenna lekcja, która przyda się każdemu

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Właśnie wróciliśmy z wakacji. Jak co roku wybraliśmy się nad morze z moimi ukochanymi przyjaciółmi. Kocham morze i kocham wyjazdy z tymi właśnie przyjaciółmi. A. i M. poznałam pierwszy raz gdy T. zabrał mnie ze sobą na wakacje. Było to dokładnie 9 lat temu. Do dziś nie możemy uwierzyć, że czas tak szybko mija. Na początku nasze relacje były bardzo zdystansowane, bo ja ciężko nawiązuję nowe kontakty. Czas tak szybko mija a ja nawet nie wiem kiedy ta znajomość przerodziła się w prawdziwą przyjaźń. Wiemy, że możemy na siebie liczyć o każdej porze dnia i nocy. A synek przyjaciół jest dla mnie jak mój rodzony syn. Uwielbiam te nasze poranki na wakacjach gdzie wspólnie pijemy kawę i wieczory, które przedłużają się do późnej nocy.



Zawsze gdy jestem nad morzem mój umysł dostrzega wiele i więcej niż na codzień. Zawsze wracam z jakąś lekcją w sercu. W tym roku, to dzięki przyjaciołom przywiozłam w sercu cenną lekcję. Nie raz zdarza mi się, że coś fuknę czy nieprzyjemnie odezwę się do T. Czasem ze zmęczenia, czasem w złości a czasem z czystego kobiecego "bo tak".  Po tygodniu spędzonym z przyjaciółmi wiem, że jest to złe, i że można inaczej gdy tylko się chce. A. i M. znają się ponad 15 lat. Można by rzec stare, dobre małżeństwo. Przebywanie z nimi sprawiło, że dostrzegłam jak bardzo są serdeczni w stosunku do siebie. Nawet gdy są bardzo źli, to wszystko obracają w żart albo po prostu łapią się za rękę. Gdy A. zrzędzi, zawsze odpowiada M. "Gdybym nie zrzędziła to byś mnie tak nie kochał" Wiecie co? To proste, ale jakże cudowne! Po co tracić czas na fochy, nieprzyjemne zachowanie, które często rani czy sprawia, że druga osoba się denerwuje. Przecież można odzywać się do siebie miło, nawet gdy coś nam nie pasuje. My z T. dużo rozmawiamy, jednak patrząc na swoich przyjaciół widzę, że zaniedbałam trochę formę naszej rozmowy. Mam teraz motywację by być jak oni - serdeczni i kochający względem siebie!

A. i M. pokazali nam, że można mieć dziecko i nie zmienia się nic, że to nie koniec świata. To dzięki nim zdecydowaliśmy się na dziecko. I to dzięki nim, teraz nauczyłam się jak fajnie można ze sobą rozmawiać i przebywać tak by wszystko obracać w żart czy po prostu z uśmiechem rozładowywać atmosferę. Nie traćcie czasu na fochy, kłótnie czy nie przyjemne odzywki. Pamiętajcie, że słuchają tego wasi znajomi i widzą to wasze dzieci.

A i M. dziękuję wam za te wakacje!

A.

0 komentarze: