Karmienie piersią

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Temat karmienia piersią zaprząta mi głowę już dłuższy czas. 
Kruszynka skończyła niedawno pół roku. Dwa dni po tym zdarzeniu skończyłyśmy swoją przygodę z karmieniem piersią. 

Każde dziecko jest zupełnie inne. Młodą odstawiałam od piersi dość długo, bo półtora miesiąca. Kruszynka, sama postanowiła się odstawić. Zapytacie jak to wyglądało? Otóż nasze karmienie wyglądało tak, że Kruszynka jadła 5 minut z piersi po czym rozglądała się lub płakała. Dopiero butelka uspakajała ją czy zaspokajała głód. Nie chciałam tak łatwo poddać się z karmieniem dlatego zaparłam się i ponad miesiąc karmiąc nawet co 1,5-2 godziny, karmiłam piersią. Wcześniej nasze karmienie odbywało się co 4 godziny i kruszynka spokojnie się najadała. Teraz gdy dostaje butelkę przesypia spokojnie całą noc. Powiecie pewnie "fajne rozwiązanie na przespane noce". Otóż nie o to mi chodziło. Dla mnie żaden problem wstać w nocy i ją nakarmić. Spokojnie się do tego przyzwyczaiłam. Jednak w momencie gdy dziecko wybudza się w nocy bo jest głodne, trzeba znaleźć takie rozwiązanie by przesypiało całą noc ciągiem nie budząc się. To dla takiego maluszka bardzo ważne, bo przerywany sen również ją męczył. Teraz wstaje wypoczęta i szczęśliwa i ku mojemu zaskoczeniu wcale nie jest jakoś wielce głodna po całej nocy. 


Spotkałam się z różnymi opiniami na swój temat jeśli chodzi o karmienie piersią. Oczywiście szanuję zdanie innych. Jednak uważam, że żadna krzywda moim dzieciom się nie dzieje, że są karmione mlekiem modyfikowanym a nie naturalnym. Nie raz mówiono mi, że przez to, że już nie karmię dzieci piersią, moje dzieci nie mają ze mną więzi. Zdecydowanie się z tym nie zgadzam, bo również karmiąc butelką ma się więź z dzieckiem. Przecież każda z Nas nosi dziecko pod swoim sercem i czy będzie karmić piersią czy nie, to i tak będzie mieć niesamowitą, nie do opisania więź ze swoim dzieckiem.

Moim planem, gdy urodziła się Kruszynka było karmienie jej minimum pół roku. Plan wykonany i jestem zadowolona. Wiadomo, przykro mi, że to ona, a nie ja, zdecydowała o byciu "dorosłym" i rezygnacji z karmienia piersią. Nie raz na forach czy w grupach dyskusyjnych spotykam się ze stwierdzeniami, że dziewczyny, które nie karmią piersią są wyrodnymi matkami. A co z takimi, które nie chcą czy nie mogą karmić samodzielnie? Czy to coś złego? Moim zdaniem nie. Każda z Nas jest inna. Każda ma inne potrzeby. Jak ktoś chce karmić do 2 roku życia to niech karmi. Jak ktoś chce karmić pół roku, tak jak ja, albo i krócej to jest to jego decyzja. Nie nam to oceniać ale też nie można mówić, że dziecko karmione mlekiem modyfikowanym rozwija się gorzej czy jest gorsze od swoich rówieśników karmionych piersią. Młoda karmiona piersią tak samo długo jak Kruszynka, w mojej ocenie, rozwija się ponadprzeciętną swojego wieku. Nie umniejszajmy ani dzieciom, ani ich mamom. Akceptujmy siebie i swoje decyzje i przede wszystkim szanujmy się.


Pisząc o karmieniu szukałam w sieci jakiegoś artykułu, który rozszerzyłby mi temat. Natrafiłam na bardzo ciekawy artykuł właśnie tutaj: http://www.sosrodzice.pl/karmienie-piersia-inaczej-czyli-jak/
Stwierdziłam, że pokażę Wam tutaj ten link, bo jest ciekawy i pokazuje, że nie zawsze wszystko zależy od Nas. To inna strona medalu nazywanego Matka. Zachęcam do przeczytania i pogłębienia tematu. Może tym, którzy do tej pory oceniali i dawali "dobre rady" pozwoli to zrozumieć, że ich słowa bardzo dotykają innych.

Miłego dnia!
A.

0 komentarze: