24 miesiąc życia dziecka

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Niedawno natrafiłam na bardzo fajny artykuł. Stwierdziłam, że pokażę Wam go tutaj bo mi, jako rodzicowi dwulatka wiele wyjaśnił.


http://www.sosrodzice.pl/24-miesiac-zycia-dziecka-maluch-konczy-dwa-lata/

Mnie najbardziej zaciekawiło "nocne pobudki". Młoda u Nas ostatnimi czasy bardzo często do Nas przychodzi w nocy czy nad ranem. Bardzo długo próbowałam zdiagnozować przyczynę. Teraz myślę, że może stres spowodowany pojawieniem się rodzeństwa czy nocne koszmary są tego przyczyną. Nie jestem zwolennikiem by dziecko notorycznie spało z rodzicami, bo uważam, że każdy powinien mieć swoje łóżko. Rodzice swoje a dziecko swoje. Jednak przychodzenie nad ranem czy gdy takie sytuacje zdarzają się okazjonalnie, nie uważam by byłe złe. Dziecko potrzebuje ciepła i poczucia bezpieczeństwa i jeśli tak mamy mu to zapewnić to czemu by nie?:)

Odpoczywajcie po świętach bo pewnie brzuchy pełne!

A.

0 komentarze:

Karmienie piersią

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Temat karmienia piersią zaprząta mi głowę już dłuższy czas. 
Kruszynka skończyła niedawno pół roku. Dwa dni po tym zdarzeniu skończyłyśmy swoją przygodę z karmieniem piersią. 

Każde dziecko jest zupełnie inne. Młodą odstawiałam od piersi dość długo, bo półtora miesiąca. Kruszynka, sama postanowiła się odstawić. Zapytacie jak to wyglądało? Otóż nasze karmienie wyglądało tak, że Kruszynka jadła 5 minut z piersi po czym rozglądała się lub płakała. Dopiero butelka uspakajała ją czy zaspokajała głód. Nie chciałam tak łatwo poddać się z karmieniem dlatego zaparłam się i ponad miesiąc karmiąc nawet co 1,5-2 godziny, karmiłam piersią. Wcześniej nasze karmienie odbywało się co 4 godziny i kruszynka spokojnie się najadała. Teraz gdy dostaje butelkę przesypia spokojnie całą noc. Powiecie pewnie "fajne rozwiązanie na przespane noce". Otóż nie o to mi chodziło. Dla mnie żaden problem wstać w nocy i ją nakarmić. Spokojnie się do tego przyzwyczaiłam. Jednak w momencie gdy dziecko wybudza się w nocy bo jest głodne, trzeba znaleźć takie rozwiązanie by przesypiało całą noc ciągiem nie budząc się. To dla takiego maluszka bardzo ważne, bo przerywany sen również ją męczył. Teraz wstaje wypoczęta i szczęśliwa i ku mojemu zaskoczeniu wcale nie jest jakoś wielce głodna po całej nocy. 


Spotkałam się z różnymi opiniami na swój temat jeśli chodzi o karmienie piersią. Oczywiście szanuję zdanie innych. Jednak uważam, że żadna krzywda moim dzieciom się nie dzieje, że są karmione mlekiem modyfikowanym a nie naturalnym. Nie raz mówiono mi, że przez to, że już nie karmię dzieci piersią, moje dzieci nie mają ze mną więzi. Zdecydowanie się z tym nie zgadzam, bo również karmiąc butelką ma się więź z dzieckiem. Przecież każda z Nas nosi dziecko pod swoim sercem i czy będzie karmić piersią czy nie, to i tak będzie mieć niesamowitą, nie do opisania więź ze swoim dzieckiem.

Moim planem, gdy urodziła się Kruszynka było karmienie jej minimum pół roku. Plan wykonany i jestem zadowolona. Wiadomo, przykro mi, że to ona, a nie ja, zdecydowała o byciu "dorosłym" i rezygnacji z karmienia piersią. Nie raz na forach czy w grupach dyskusyjnych spotykam się ze stwierdzeniami, że dziewczyny, które nie karmią piersią są wyrodnymi matkami. A co z takimi, które nie chcą czy nie mogą karmić samodzielnie? Czy to coś złego? Moim zdaniem nie. Każda z Nas jest inna. Każda ma inne potrzeby. Jak ktoś chce karmić do 2 roku życia to niech karmi. Jak ktoś chce karmić pół roku, tak jak ja, albo i krócej to jest to jego decyzja. Nie nam to oceniać ale też nie można mówić, że dziecko karmione mlekiem modyfikowanym rozwija się gorzej czy jest gorsze od swoich rówieśników karmionych piersią. Młoda karmiona piersią tak samo długo jak Kruszynka, w mojej ocenie, rozwija się ponadprzeciętną swojego wieku. Nie umniejszajmy ani dzieciom, ani ich mamom. Akceptujmy siebie i swoje decyzje i przede wszystkim szanujmy się.


Pisząc o karmieniu szukałam w sieci jakiegoś artykułu, który rozszerzyłby mi temat. Natrafiłam na bardzo ciekawy artykuł właśnie tutaj: http://www.sosrodzice.pl/karmienie-piersia-inaczej-czyli-jak/
Stwierdziłam, że pokażę Wam tutaj ten link, bo jest ciekawy i pokazuje, że nie zawsze wszystko zależy od Nas. To inna strona medalu nazywanego Matka. Zachęcam do przeczytania i pogłębienia tematu. Może tym, którzy do tej pory oceniali i dawali "dobre rady" pozwoli to zrozumieć, że ich słowa bardzo dotykają innych.

Miłego dnia!
A.

0 komentarze:

2 lata Młodej

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Cześć!

Dawno mnie tutaj nie było a wszystko to spowodowane natłokiem zadań, które miałam ostatnimi czasy. Obiecuję Wam jednak, że napiszę wszystkie zaległe artykuły, które układają się z mojej głowie w jedną całość.

Dzisiaj jest jeden z ważniejszych dni w tym roku.
Młoda kończy 2 lata.

Ostatnie tygodnie skrzętnie przygotowywałam się do tego wydarzenia tak by Młoda była zadowolona i szczęśliwa z urodzin. Tak bym i ja mogła powiedzieć, że wszystko poszło po mojej myśli i że nic bym nie zmieniła. Dzisiaj jednak nie o organizacji a trochę przemyśleń związanych z moją dwulatką. 

Dwa lata temu, o tej porze leżałam z Młodą i cieszyłyśmy się sobą. Przyszła bowiem na świat w nocy o 3:05. Pamiętam swoje przerażenie, że muszę sama zostać z takim maluszkiem i sam fakt, że nie wiem co mam z takim noworodkiem zrobić. Mam wrażenie jakby to było wczoraj a minęły już dwa lata. Czas nie ubłagalnie szybko mija. Pisząc ten artykuł cofnęłam się do zdjęć jak była malutka. Aż łezka się zakręciła. Róbcie swoim dzieciakom jak najwięcej zdjęć, by mieć pamiątkę. Bo czas gdy dzieci są malutkie, mija bardzo szybko a my szybko zapominamy to, jak były małe.


Odkąd Młoda jest z nami moje życie zmieniło się diametralnie. Ja jako osoba jestem zupełnie inna niż kiedyś. Teraz jestem bardziej ambitna, cierpliwa i szczęśliwa z powodu dzieci mimo, że mam mniej czasu dla siebie i swoich przyjemności. Kiedyś przejmowałam się rzeczami, które nie są ważne. Dziś czuję się jak kapitan statku, który jest w pełni odpowiedzialny za swoją załogę. Nie ważne, że jestem nie wyspana czy zmęczona. Ważne, że Młoda jest szczęśliwa. Kiedyś nie pomyślałabym, że z takim rozczuleniem będę reagować na pierwsze "mama" czy "tata". Wczoraj pierwszy raz, samodzielnie jeździła na rowerze. Wyobrażacie sobie?! :) Czas strasznie szybko mija!

Młoda nauczyła mnie też jednej cennej wartości. Nigdy nie wolno się poddawać i zawsze trzeba wierzyć, że założone przez Nas cele są osiągalne. My o Młodą staraliśmy się długo bo półtora roku. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że są pary, które o dziecko starają się i dwa razy tyle czasu co my. Są jednak też tacy, którym posiadanie dziecka udaje się za pierwszym podejściem. Pamiętam jak po prostu, któregoś miesiąca stwierdziliśmy, że odpuszczamy. I wiecie co? Wtedy, gdy przestaliśmy o tym myśleć, udało się.  Myślę, że wszystko siedzi w naszej głowie i blokuje Nas gdy bardzo czegoś chcemy. Patrząc z perspektywy czasu wiem, że posiadanie dziecka i bycie Matką jest czymś najlepszym co spotkało mnie w życiu.

Jeśli zastanawiacie się czy warto czekać. To warto. Nigdy się nie poddawajcie i wierzcie w swoje marzenia. Nawet gdyby miało to trwać bardzo długo, to potem zostanie Wam to wynagrodzone.

Życzę Wam byście czuli się tak spełnieni w roli rodzica jak ja! Dziękuję Ci córeczko!

Miłego dnia kochani!
A.

0 komentarze:

Muffiny kukurydziane

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 1

Dzisiaj ciąg dalszy prób z mąką kukurydzianą. Młoda miała super zabawę wsypując mąkę, cukier i proszek do pieczenia:) Muffiny wyszły lekko chrupiące na zewnątrz ale mokre w środku. Mają bardzo specyficzny smak musicie sami spróbować.
Inspiracja tradycyjnie z Moich Wypieków.



Na 12 sztuk muffinów potrzebujemy:
150 g mąki pszennej
100 g żółtej mąki kukurydzianej (cornmeal)
2 łyżeczki proszku do pieczenia
150 g drobnego cukru pudru
1/4 kostki masła rozpuszczonego
1/2 szklanki jogurtu naturalnego
1/2 szklanki mleka
1 jajko
owoce jakie lubicie

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

W jednej misce umieszczamy wszystkie składniki suche czyli mąki, proszek do pieczenia i cukier. W drugiej misce umieszczamy składniki mokre czyli jajko, masło, mleko i jogurt naturalny.

Formę do muffinów wykładamy papilotkami. Ciasto wkładamy na samo dno. Dosłownie po małej łyżeczce. Wkładamy owoce, które lubimy i zalewamy ponownie ciastem do 3/4 foremki. Na wierzch ponownie owoce, które są w środku.

Pieczemy w 200 stopniach przez 25 minut.

Smacznego!
A.

1 komentarze:

Chleb kukurydziany

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Do tej pory pieczenie chleba nie było moim konikiem. Wczoraj gdy znalazłam w spiżarce mąkę kukurydzianą, stwierdziłam, że upiekę z niej chleb. Inspiracja z mojej ulubionej strony Moich Wypieków. Nie spodziewałam się, że pieczenie tego chleba jest takie pracochłonne jednak muszę przyznać, że przez charakterystyczny wygląd i smak, jest wart całej roboty:)

Pieczenie chleba kukurydzianego zaczynamy na dzień wcześniej od zaczynu.
Na zaczyn drożdżowy potrzebujemy:
225 g mąki pszennej chlebowej
225 g ciepłej wody
1/8 łyżeczki drożdży suchych

Składniki zaczynu mieszamy dokładnie i przykrywamy szczelnie. Zostawiamy w temperaturze pokojowej na 12-16 godzin. Pamiętajcie, że zaczyn nieco urośnie więc niech miseczka, w której go robimy będzie nieco większa. Składniki zaczynu wymieszać, przykryć szczelnie, pozostawić w temperaturze pokojowej na 12 - 16 godzin.


Na ciasto właściwe potrzebujemy:
455 g mąki pszennej chlebowej
225 g mąki kukurydzianej
342 g ciepłej wody
1 łyżka soli
1,5 łyżeczki drożdży suchych
4-5 łyżek oliwy z oliwek
cały zaczyn 16-godzinny

Do miski wsypujemy mąkę kukurydzianą, zalewamy wodą i zostawiamy na około 15 minut. Dodajemy pozostałe składniki. Zaczynamy wyrabianie w mikserze na najniższych obrotach - przez 3 minuty. Następnie kolejne 3 minuty na najszybszych. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce,do wyrośnięcia na 45 minut. Po tym czasie składamy ciasto właściwe z zaczynem i odstawiamy do wyrośnięcia na kolejne 45 minut.

Następnie dzielimy ciasto na 2 części i odstawiamy bo odpoczęło na kolejne 20 minut. Po upływie tego czasie formujemy bochenki i umieszczamy w blaszce wyłożonej papierem. Zamiast drugiego bochenka możecie robić bułeczki. Bochenki przykrywamy ściereczką i odstawiamy di wyrośnięcia na 1 h i 15 minut. Przed pieczeniem można naciąć.


Pieczemy w temperaturze 235ºC,  przez około 40 minut. Na dół piekarnika wstawiamy naczynie z gorącą wodą ponieważ obowiązkowo pieczenie tego chleba musi być przy użyciu pary.

Smacznego!
A.

0 komentarze:

Tarta z kajmakiem i czekoladą

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 1

Szukałam inspiracji na kajmak bo ostatnio to jeden z moich ulubionych produktów. Na Moich Wypiekach trafiłam na świetny przepis, który dedykuje przyjacielowi M., który uwielbia kajmak w każdej ilości i w każdej postaci :)

Ciasto jest bardzo, bardzo, bardzo słodkie :) T. po jednym kęsie miał już dość słodyczy i stwierdził, że trzeba być prawdziwym miłośnikiem słodkiego, żeby zjeść cały kawałek :)


Na blaszkę 15 x 25 cm potrzebujemy:
Na spód kruchy potrzebujemy:
180 g mąki pszennej 
130 g pokrojonego w kostkę masła
50 g cukru pudru

Mąkę przesiać i wymieszać z cukrem pudrem. Następnie dodajemy masło i zagniatamy. Nawet jak konsystencja ciasta będzie "mokrym piaskiem" nie przyjmujemy się. Blachę wykładamy papierem i wysypujemy mieszankę na spód. Wylepiamy dokładnie dno i nakłuwamy widelcem. Wstawiamy do piekarnika na 190 stopni na około 20 minut, tak by ciasto lekko się zbrązowiało.

Na masę kajmakową potrzebujemy:
1 puszka gotowej masy kajmakowej tradycyjnej
1 puszka gotowej masy kajmakowej krówkowej

Na podpieczony, wystudzony spód wykładamy masę kajmakową tradycyjną a następnie masę kajmakową krówkową. Zabieramy się za polewę czekoladową.

Na masę czekoladową potrzebujemy:
2 tabliczki czekolady mlecznej
5-6 łyżek masła

Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej, stopniowo dodając masło. Polewa powinna mieć taką gęstość by bez problemu wylać ją z garnuszka na masę kajmakową. Jeśli jest zbyt gęsta dodajemy więcej masła ale tak by nie przesadzić bo dzięki temu czekolada jak zastygnie będzie gładka. Czekoladę wylewamy na masę kajmakową i wstawiamy do lodówki na kilka godzin. 
Smacznego!
A.

1 komentarze:

Koordynacja ręka - oko

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Dzisiaj coś z prasy.
Szukałam czegoś co mnie zainspiruje i zaciekawi.

Ten artykuł: http://dziecisawazne.pl/koordynacja-reka-oko/ wydał mi się ciekawy dlatego zapraszam i Was do przeczytania  potem do poćwiczenia ze swoimi dziećmi. My ćwiczymy bo bywa różnie, jednak odkąd ćwiczymy bardzo się poprawiło:) Pamiętajcie, że ćwiczenie to rozwój dziecka :)

Miłego dnia!
A.

0 komentarze: