Szczęśliwego Nowego Roku!!!

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0


W tym roku sylwester inny niż wszystkie. Siedzimy w domu i wyczekujemy północy by pokazać Młodej światełka na niebie. Mimo, że domowo, nie może zabraknąć balonów :)

Spokojnego Nowego Roku Kochani. Wiele miłości, radości, cierpliwości i przede wszystkim zdrowia!

A.

0 komentarze:

Krem bananowy

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Szukając dalej czegoś wegańskiego, natchnęłam się na stronie Moich Wypieków na świetny przepis z bananów. Sami sprawdźcie.

Krem bananowy:
1 puszka ananasa
4-5 dojrzałych bananów
1/2 szklanki cukru

Puszkę ananasa, łącznie z sokiem przelać do blendera i dokładnie zmiksować. Gotową mieszankę wlać do garnka. Dodać pokrojone banany i cukier. Oryginalnie w przepisie są 3 szklanki cukru jednak moim zdaniem krem byłby za słodki. Sami jednak dajcie tyle ile uważacie. Mieszankę stawiamy na gaz i gotujemy do powstania konsystencji kremu/ dżemu do smarowania. Pyszny na śniadaniowe kanapki!



Smacznego!
A.

0 komentarze:

Krem czekoladowy

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Dostałam od przyjaciółki przepyszny krem z białej czekolady. Postanowiłam go zrobić dla swoich bliskich z okazji zbliżających się świąt. Poniżej znajdziecie przepis na krem z białej jak i ciemnej czekolady. Stwierdziłam, że skoro mogę zrobić krem z białej czekolady to analogicznie da się zrobić z ciemnej:)

Krem z białej czekolady
1 puszka mleka skondensowanego
2 tabliczki czekolady białej
łyżka masła



Masło i czekoladę rozpuszczamy. Mieszamy rózgą kuchenną do dokładnego wymieszania się czekolady na gładką masę. Dodajemy mleko skondensowane i dokładnie mieszamy. Przekładamy do słoików i zamykamy. Odstawiamy słoik do góry nogami na dwie godziny. Przechowywujemy w lodówce. Jedna porcja starcza na około 4 małe słoiczki.

Krem z ciemnej czekolady
1 puszka mleka skondensowanego
2 tabliczki czekolady mlecznej
łyżka masła


Masło i czekoladę rozpuszczamy. Mieszamy rózgą kuchenną do dokładnego wymieszania się czekolady na gładką masę. Dodajemy mleko skondensowane i dokładnie mieszamy. Przekładamy do słoików i zamykamy. Odstawiamy słoik do góry nogami na dwie godziny. Przechowywujemy w lodówce. Jedna porcja starcza na około 4 małe słoiczki.


Słodkiego dnia!
A.

0 komentarze:

Krem daktylowy

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Robiąc słodkości dla najbliższych z okazji świąt, szukałam również czegoś wegańskiego, co zasmakuje mojej kuzynce. Sama nie przepadam zbytnio za daktylami - tak przynajmniej mi się wydawało.Jednak gdy spróbowałam tego kremu zmieniam zdanie diametralnie. Przepis jest banalnie prosty - sami zobaczcie.

Inspiracja z Jadłonomi.

Krem daktylowy:
szklanka suszonych daktyli
woda
przyprawa piernikowa (do smaku)

Daktyle zalewamy wodą tak by zostały wszystkie przykryte i odstawiamy na całą noc. Po nocy wyjmujemy je lekko odsączając. Dodajemy przyprawę piernikową i miksujemy na gładką masę. Ja dodałam jedną łyżeczkę przyprawy ale oczywiście jak lubicie mocne smaki, można dodać więcej. Gdyby masa była za sucha, dodajemy wody, w której moczyły się daktyle. Z tych proporcji otrzymamy jeden nie wielki słoiczek kremu. Krem trzymamy w lodówce.



Krem świetnie pasuje do słodzenia herbaty czy jako dodatek do kremów innych ciast. 
Dla łasuchów: można wyjadać łyżeczką prosto ze słoika:)

Smacznego!
A.

0 komentarze:

Pasty

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Skoro prezenty świąteczne zostały wręczone, mogę wstawić przepisy tych rzeczy, którymi moi bliscy zostali obdarowani. Dzisiaj coś na słono. Obie pasty sprawdzają się jako dodatek do mięs pieczonych jak również jako przekąska na kanapkę.

Pasta z suszonych pomidorów
1 słoik pomidorów suszonych
spora garść bazyli świeżej
sól
pieprz

Pomidory, bazylię, sól i pieprz przekładamy do blendera i miksujemy na gładką masę. Gdyby masa byłaza sucha dodajemy olej, w którym były pomidory. Aby zaostrzyć smak można dodać czosnek. Gotową pastę zamykamy w słoiku i przechowywujemy w lodówce.



Pasta z oliwek
1 słoik oliwek czarnych (średniej wielkości)
2 łyżeczki tymianku suszonego
3 ząbki czosnku
1-2 łyżki oliwy z oliwek
5 łyżek ziaren słonecznika

Wszystkie składniki umieszczamy w blenderze i miksujemy na gładką masę. Gdyby masa była za sucha dodajemy więcej oliwy. Przekładamy do słoika, zamykamy i przechowywujemy w lodówce. Najlepiej smakuje schłodzona, kiedy wszystkie smaki się przegryzą. Ja zrobiłam wieczorem dnia poprzedniego i rano smak był niesamowity.


Smacznego!
A.

0 komentarze:

Zdrowych spokojnych Świąt Kochani!!!

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0


0 komentarze:

Ciasto kawowo-kakaowe

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Szukałam ciasta, które nie będzie miało dużo cukru i będzie lekkie mimo swojego czekoladowego smaku. Znalazłam ten przepis, który jest prosty i bardzo szybki. Możecie go zrobić na ostatnią chwilę bo jestem pewna, że produkty do niego znajdziecie nawet dziś:)

Na blaszkę wielkości 15 x 23 cm potrzebujemy (lub tortownicę 21 cm):
230 gram mąki
60 gram masła
150 gram cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 czubate łyżki kakao
2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
1 opakowanie jogurtu naturalnego (330 gram)



Wszystkie składniki umieścić w misie miksera i połącxzyć na gładką masę. Miksujemy krótko, jedynie do połaczenia się składników. Gotową mieszaknę przelewamy do formy wyłożonej papierem i pieczemy przez około 50 minut w 170 stopniach lub to tzw. suchego patyczka.

Miłego dnia!
A.

0 komentarze:

Wieniec świąteczny

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

W ubiegłym roku dostałam przepiękny wieniec. Pierwszy w swoim życiu.
Jako, że wena twórcza nie opuszcza mnie w tym roku, postanowiłam stworzyć coś sama.

Potrzebujemy:
wieniec bez ozdób - kupiłam w miejscu gdzie kupowałam choinkę
kilka ozdób choinkowych
słodkie dodatki
kilka szyszek
klej na gorąco
tasiemka do powieszenia


Zanim zaczęłam wszystko kleić ułożyłam sobie wszystko tak na "sucho" by zobaczyć czy dana kompozycja mi się podoba. Oczywiście finalnie wieniec wygląda zupełnie inaczej niż przy pierwszym ułożeniu. 



Wszystkie elementy przyklejamy przy pomocy gorącego kleju. Aplikujemy go z takiego pistolecika :) Zapewniam, że sobie poradzicie. Ja jako pierdoła dałam radę więc o czymś to świadczy:) 
Na koniec doczepiamy z tyłu wstążkę, dzięki której wieniec będzie można powiesić. Można też zostawić go bez wstążki. Myślę że będzie się pięknie prezentował położony na stole wigilijnym ze świeczką w środku.

Swój wieniec powiesiłam na drzwiach na wieszaku. Drzwi są na wprost jak wchodzi się do mieszkania. Uwielbiam ten stan gdy wracam zmoknięta czy zziębnięta do domu i pierwsze co ukazuje mi się po otwarciu drzwi, to właśnie ten wieniec....

...kocham święta :)


Miłego wieczoru!
A.

0 komentarze:

Mus Czekoladowy

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Jeśli macie gości i chcecie zrobić coś na szybko wystarczy, że będziecie mieć trzy składniki. Bo tylko trzy składniki są potrzebne do zrobienia tego musu:)

Potrzebujemy:
500 gram serka mascarpone
2 tabliczki czekolady mlecznej
łyżka masła

Czekoladę rozpuszczamy razem z masłem. Gdy obie rzeczy są rozpuszczone, mieszkamy do uzyskania jednolitej masy. Gotową mieszankę dodajemy do mascarpone i ubijamy. W ten sposób mieszanka Nam się napowietrzy i będzie konsystencji musu. Całość przekładamy do naczynek i wkładamy do schłodzenia na minimum godzinę. Z przepisu otrzymamy około 6 małych porcji musu.



Smacznego!

A.

0 komentarze:

Beza z kremem kawowym

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Muszę przyznać, że ta beza zawsze wychodzi:) Robiłam już kilka razy z różnymi owocami i polecam Wam serdecznie. Inspiracja tradycyjnie z Moich Wypieków

Na 3 blaty bezowe potrzebujemy:
6 białek
250 g cukru pudru
świeży sok z jednej cytryny
1,5 łyżki mąki ziemniaczanej

Białka ubijamy na sztywno. Ważne aby białek nie przebić bo jak się za długo ubija białka to przebiją się i beza nie zrobi się. Gdy białka są ubite na sztywno dodajemy cukier łyżka po łyżce. Nigdy cały cukier na raz ponieważ beza będzie za płynna. Na koniec dodajemy sok z cytryny i mąkę ziemniaczaną.

Gotową masę przekładamy na papier wykładając dokładnie na narysowane wcześniej okręgi. Pieczemy przez 50 minut w 140 stopniach. Po upieczeniu wyłączamy i lekko uchylamy piekarnik zostawiając beze na cała noc. Beza będzie lekko chrupiąca z zewnątrz i ciągnąca w środku. Na papierze do pieczenia rysujemy okręgi o średnicy około 20 cm - ja odrysowałam mniejszy talerzyk taki jak do deserów.


Na krem kawowy potrzebujemy:
500 gram serka mascarpone, schłodzonego
500 ml śmietany kremówki, schłodzonej
2 łyżeczki kawy rozpuszczonej w gorącej wodzie, schłodzić
4 łyżki cukru pudru

Wszystkie składniki umieszczamy w naczyniu i ubijamy na jednolity krem. Pamiętajcie, że jak dacie więcej kawy to smak kawowy będzie bardziej wyrazisty jednak krem będzie bardziej gorzki. Masę dzielimy na dwie części i przekładamy na 3 blaty bezowe. Między blaty wkładamy ulubione owoce - jak dla mnie najbardziej pasują maliny.

Smacznego!


A.

0 komentarze:

Cewnik Foleya

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0




http://www.sosrodzice.pl/cewnik-foleya/

0 komentarze:

Biscotti czekoladowo - miodowe

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Zastanawiając się nad własnoręcznymi prezentami świątecznymi, szukałam czegoś co może długo zachować swoją świeżość. Pomyślałam o biscotti. Pamiętam jak pracowałam jeszcze jako barista i mieliśmy w kawiarni biscotti. Uwielbiałam maczać je w herbacie i zjadać na drugie śniadanie. Gdy zobaczyłam jak przepis jest łatwy stwierdziłam, że postanowię zrobić je właśnie na prezenty świąteczne.

Tradycyjnie inspiracja z Moich Wypieków.

Na około 20 biscotti potrzebujemy:
szklanka mąki pszennej
3 łyżki kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3 łyżki miodu akacjowego
1 duże jajko lub 2 małe
1/2 szklanki cukru
1/2 szklanki orzechów włoskich posiekanych z grubsza
1 tabliczka ulubionej czekolady

Mąkę wymieszać z kakao i proszkiem do pieczenia. Jajko roztrzepać a następnie dodać do niego cukier i miód. Dokładnie wymieszać - ja robiłam to rózgą kuchenną. Dodać suche składniki i dokładnie wymieszać. Na koniec dodać orzechy i czekoladę. Gdyby masa nie chciała się kleić dodać łyżkę miodu.




Obsypać dłonie mąką i z ciasta uformować chlebek o długości około 30 cm. Blaszkę obsypać mąką i włożyć na nią chlebek z ciasta. Piec przez 30 minut w temperaturze 180 stopni. Po tym czasie wyjąć chlebek i przestudzić przez 10 minut. Po lekkim wystudzeniu pokroić chlebek nożem z piłną na kromeczki o grubości około 1 cm - najlepiej pod kątem na ukos. Tak przygotowane kromki podpiekać jeszcze przez około 12 minut przewracając na drugą stronę w połowie pieczenia. Przechowywać w szczelnym pojemniku.

Miłego dnia!

A.

0 komentarze:

Własnoręczne prezenty świąteczne

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

W tym roku stwierdziłam, że prezenty świąteczne dla najbliższych zrobię samodzielnie. Pomyślałam, że to fajne zaskoczenie i coś co każdy chętnie zje:)

Dekoracja stołu
Zanim jednak do propozycji prezentowych chciałabym pokazać Wam w jak prosty sposób można zrobić stroik na stół aby w domu poczuć nieco magię świąt. Choć mój wyszedł trochę bardziej jesienny niż świąteczny:) Potrzebujemy: dynie dekoracyjne, cynamon w laskach, suszone owoce, szyszki, świecznik (mój wisi na co dzień na balkonie) lub świeca oraz talerz do postawienia wszystkiego. Kompozycja poniżej:)


A teraz czas na prezenty :) 

Gorąca czekolada
Wertując sieć znalazłam kilka bardzo fajnych pomysłów jak kreatywnie podarować komuś tak prostą rzecz którą jest czekolada na gorąco. Do wykonania prezentu potrzebujemy: słoik z nakrętką, czekoladę sypką, czekoladę w kostkach, pianki marshmallow, wstążkę do dekoracji, kartonik by napisać "instrukcję obsługi". Wszystko wkładamy do słoika i podpisujemy według upodobania.



Ciasteczka
Pieczemy swoje ulubione ciasteczka lub ulubione ciasteczka osoby, którą chcemy podarować. Do wykonania prezentu potrzebujemy: ciasteczka, folię lub torebkę foliową, wstążkę, kartonik do opisania prezentu. 



Biscotti
To podobny prezent, o którym pisałam wyżej. Biscotti to ciasteczka kruche tzw. sucharki. Często podawane z czarną kawę czy herbatą właśnie po to by maczać ciastko w gorącym napoju. Przepis na nie już jutro. Do wykonania potrzebujemy: ciastka kruche, folię, wstążkę oraz etykietę do opisania co zawiera prezent.



Lemon cudr
To jedna z propozycji czyli krem cytrynowy. Przepis na niego znajdziecie na moim blogu w przepisie na bezę z kremem cytrynowym. Lemon cudr zamknięty może stać w lodówce do dwóch tygodniu. Krem może być bardzo dowolny- w kolejnym artykule będę pisać również o innych kremach, które można podarować komuś bliskiemu. Do wykonania potrzebujemy: krem cytrynowy, słoik, papier do pakowania, wstążkę/sznurek, etykietę do opisania zawartości.



Świeczka ozdobna
Sama jestem zdziwiona, że zrobiłam cokolwiek gdzie potrzeba zręczności i precyzyjności rąk. Nie jestem bowiem osobą, która jest dobra w robótkach ręcznych:) Do wykonania prezentu potrzebujemy: świeczkę, wstążka, suszone owoce, anyż, klej do decoupage. Klej kupiłam w sieci jednak można go spokojnie kupić np. w Empik. Ozdobienie świeczki jest dowolne - tutaj przykład tej, którą zrobiłam ja.



Pomysłów mam jeszcze kilka innych. Jednak nie wszystkie mogę tutaj od razu zdradzić, bo osoby, które zostaną obdarowane również czytają bloga:)

Miłego dnia!
A.

0 komentarze:

Bunt dwulatka

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Pamiętam jak Młoda skończyła rok i poszliśmy do centrum handlowego. Tam siedząc na środku korytarza ostentacyjnie pokazywała, że chce iść w lewo a nie jak my w prawo:) i jak się tak zastanowię to chyba właśnie od tego momentu przechodzimy bunt dwulatka.

Bywa bardzo różnie. Czasem histeria i płacz spowodowane są wychodzącymi zębami, zmęczeniem czy złym nastrojem. Czasem jednak zauważam, że jest to typowy bunt. Jeśli faktycznie coś takiego jak bunt dwulatka jest. Nie wiem czy można postrzegać to w kategorii buntu ale mam wrażenie, że niektóre zachowania Młodej są robione po złości. 

Co najbardziej dla mnie zaskakujące, to takie zachowanie Młodej nie trwa cały czas. Bywa tak, że mam tydzień spokoju i wzorowego zachowania po czym następuje tydzień walki, histerii gdzie Młoda trenuje moją cierpliwość. Po czym znowu wszystko wraca do normy. Czasem jest to siadanie na środku osiedla z krzykiem czy tupanie nogami i uderzanie rękoma o podłogę. Czasem jest to krzyk gdy musimy wyjść z placu zabaw gdzie wcześniej powiedziała, że chce iść do domu. Ostatnio przerodziło się to w uciekanie przy ubieraniu porannym. Ubieranie się rano zajmuje Nam do 30 minut gdzie wcześniej nie było z tym problemu. Nie mówiąc już o tym, że czesanie włosów możemy zrobić dopiero po drugim śniadaniu bo to również kończy się szarpaniem z samego rana. O nie sprzątaniu i rzucaniu przedmiotami pisałam już wcześniej więc tutaj nie będę się rozwlekać. 
W tym całym buncie, który przechodzimy najważniejsze jest nie poddawać się i nie dać sobie wejść na głowę. My dużo z Młodą rozmawiamy, koncentrujemy się na tym co do Nas mówi, choć nie zawsze jest to dla Nas zrozumiałe. Uczymy, że zamiast krzyczeć i płakać należy z Nami porozmawiać i powiedzieć co chce, bo inaczej jej nie zrozumiemy. Tylko dzięki rozmowom, cierpliwości i wytrwałości możemy przejść ten trudny czas buntu.

Teraz gdy jestem z dwójką dzieci w domu jest ciężko. Nie będę Wam mydlić oczu, że jest super lekko, bo nie jest. W tamtym tygodniu Młoda doprowadziła mnie do takiego stanu, że zadzwoniłam do T. z oczami pełnymi łez przez to jak zachowywała się Młoda. Bywa bardzo ciężko. Już nie raz mówiłam T., że jestem zmęczona. Nie fizycznie lecz psychicznie. Dla faceta to takie "lekkie". Siedzisz w końcu na urlopie i opiekujesz się dzieckiem. Moim zdaniem to cięższa praca niż taka, do której chodzi T. Bo ja prócz dzieci mam do ogarnięcia jeszcze cały dom. On będąc w pracy może na spokojnie wypić kawę, zjeść obiad czy zrobić w spokoju siku. Mi nie jest to zawsze dane :) 

Są jednak takie dni jak miniony poniedziałek gdzie obie byłyśmy uśmiechnięte, pełne pogodnego nastawienia. Spędziłyśmy ze sobą cudowny dzień, bez krzyków, wymyślania czy złośliwości:) Malowanie farbami przerodziło się w malowanie sobie barw wojennych na buzi:) 

Z tego artykułu wydawać by się mogło, że mam okropne dziecko albo, że oczekuje, że cały czas będzie kolorowo. Absolutnie, nie. Młoda jest cudownym dzieckiem. Grzecznym jednak z charakterem. Wiem, że to tylko dziecko a my jako rodzice uczymy się cierpliwości i wytrwałości w dążeniu do celu wychowując je. Mimo tych wszystkich trudów i zmęczenia, przyznam Wam się, że spełniam się jako matka w 100%. Nie wyobrażam sobie innego życia bez dzieci i bez tych wszystkich trudów. To one budują nasz charakter i więź między dzieckiem.

Miłego dnia!
A.

0 komentarze:

Udanego wtorku!!!

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Tak przyjaciele dbają o moje dobre samopoczucie... :)


Udanego dnia!
A.

0 komentarze:

Ćwiczymy pakowanie prezentów przed świętami :)

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0


0 komentarze:

Tarta jabłkowa

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Ten przepis miałam wrzucić już dawno jednak czasu mało przy obu dziewczynkach:)
Tarta jest bardzo prosta a przy tym bardzo smaczna. Robię ją zawsze gdy zachce mi się coś słodkiego a lekkiego. Składniki są zawsze w moim domu, więc nie muszę robić specjalnych zakupów. Sami spróbujcie:)

Na spód potrzebujemy:
2 szklanki mąki
1/2 kostki masła
1/2 szklanki cukru pudru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 opakowanie cukru waniliowego
2 jajka



Wszystkie składniki mieszamy ze sobą do otrzymania jednolitej masy. Tak przygotowane ciasto rozwałkowujemy i przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Nakłuwamy widelcem i wkładamy do lodówki, do schłodzenia, na 30 minut.  Pieczemy w 180 stopniach przez około 20 minut. Pierwsze 10 minut pieczemy z nałożonym na wierzch papierem do pieczenia na którym są obciążniki. Mogą być w postaci grochu czy fasoli lub kulek ceramicznych.
Po wyjęciu lekko przestudzamy.

Nadzienie:
4-5 jabłek
1 dżemy morelowy/ jabłkowy/ jabłka prażone
3 łyżku cukru trzcinowego



Jabłka kroimy w talarki. Na wypieczone ciasto kładziemy 1/3 słoika dżemu. Dzięki temu tarta nie będzie sucha a soczysta. Następnie układamy jabłka, które następnie zasypujemy cukrem. Na jabłka z cukrem wykładamy dżem, pamiętając by wszystkie przerwy miedzy jabłkami a ciastem były wypełnione dżemem. Na wierzch wycinamy paski z pozostałego ciasta i robimy kratkę.
Skompletowane ciasto pieczemy w 180 stopniach, w termoobiegu, przez około 30-40 minut.



Smacznego!

A.

0 komentarze: