Zabawy, które ćwiczą małe rączki

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Zbliżają się zimne, grudniowo marcowe dni. Zaczęłam szukać inspiracji w fajnych i kreatywnych a przede wszystkim rozwojowych zabawach z Młodą. Póki co zostaje ze mną w domu, bo nie chciałabym jeszcze by poszła do żłobka. Przeszukując sieć znalazłam interesujący artykuł:



Artykuł spodobał mi się nie tylko przez treść ale i przez zdjęcia, które są bardzo kolorowe. Myślę sobie, że takie kolorowe elementy na pewno zachęcą Młodą do zabawy.

A Wy jakie macie swoje sprawdzone sposoby?

A.

0 komentarze:

Rozwój noworodka- to Cię może zaskoczyć

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Dziś coś z prasy.

http://www.sosrodzice.pl/rozwoj-noworodka-to-cie-moze-zaskoczyc/

Niedawno Młoda była takim malutkim niemowlakiem. Powiem Wam jednak, że bardzo szybko zapomina się przez jakie etapy przechodzi dziecko. Artykuł wydał mi się fajny oraz taki, który takim jak ja, przypomni co po czym następuje w rozwoju takiego maluszka.

Udanego wieczora!

A.

0 komentarze:

Prace domowe... :)

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0


0 komentarze:

Ile powinno przybierać niemowlę

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Ostatnio temat bardzo obecny w moim życiu. I u mnie i u bliskich mi osób. 


Oczywiście, "dobrych rad" wokół mnie wiele. Ja uważam, że każdy powinien robić tak jak czuje i uważa najlepiej. Przecież to Matka zna najlepiej swoje dziecko i to ona czuje je najlepiej. Jak ktoś ma ochotę karmić dziecko na żądanie czy co 5-6 godzin lub też co 1,5 -2 godziny, to nic nam do tego. Jeśli potrzebuje kupić wagę by ważyć swojego dziecko, przez co będzie czuła się spokojna że wszystko jest ok, to też nic nam do tego. A jeśli ktoś mimo tego wszystkiego i wszelkich starań musi swoje dziecko dokarmiać modyfikowanym mlekiem to znaczy, że jest beznadziejną mamą? Nie prawda, nie jest, czasem nie mamy na to wpływu a musimy zrobić wszystko by było dobrze.

Nie przejmujmy się tym co gadają ludzie. To My Matki najlepiej znamy swoje dzieci.

A.

0 komentarze:

Rodzinny weekend

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 1

To długo wyczekiwany przeze mnie weekend. Od bardzo dawna nie mamy nic zaplanowanego. Czy to spotkań czy uroczystości rodzinnych. Stało się też tak, że każdy z Nas jest podziębiony a co za tym idzie jeszcze bardziej jesteśmy skazani na swoje towarzystwo:)

Pierwszy raz od bardzo dawna spotkaliśmy się przy stole i w spokoju, nigdzie nie goniąc, zjedliśmy śniadanie. Stwierdziłam, że musi to być Nasza tradycja. Na początku może tradycja sobotnio-niedzielna. Potem, gdy Młoda pójdzie do przedszkola, stanie się tradycją również w tygodniu. To wspaniały czas, który spędzamy razem. Strasznie mi to dodało sił i skrzydeł. Nie jestem wypoczęta. Nie oszukujmy się, nie dość że jestem wykończona to dodatkowo złapało mnie przeziębienie. Jednak takie wspólne chwile dodają mi energii nie do opisania. W końcu miałam czas zrobić takie śniadanie, gdzie każdy sobie znajdzie coś dla siebie. Wycisnęłam sok z marchewki i jabłka. T. mógł zjeść swój ukochany boczek z jajkiem sadzonym a Młoda jadła wszystko co na co miała ochotę a co znajdowało się na stole. Miała szeroką gamę wyboru.


W końcu też miałam okazję by w pełni wykorzystać czas z Młodą. W tygodniu bywa różnie bo staram się dzielić siebie na Młodą i Kruszynkę. Tak by żadna nie poczuła się pominięta czy zepchnięta na dalszy plan. Dziś jednak było inaczej. Piekłyśmy z Młodą pierwszą partię pierników. Przy samej zabawie nauczyła się kilku nowych słów jak: upiec, piekarnik, ciasto, piernik, wałek i gorące. Wcześniej mówiła jedynie "go" co znaczyło gorące. Strasznie lubię spędzać z nią czas w kuchni. Nie dość, że jest to moja pasja to dodatkowo spędzamy czas jak Matka z córką i poprzez zabawę uczymy się. Myślę, że taka zabawa daje więcej jak wałkowanie z dzieckiem tych samych książeczek po sto razy.



Miałam też czas by bez wyrzutów sumienia, że coś czy kogoś zaniedbuję, poprzytulać się do Kruszynki. Kocham ten stan gdy czuję jej buzię na swoim ciele. Uwielbiam wsłuchiwać się w jej oddech i łapać każdą taką chwilę. Serce się raduje:)


Nie obyło się niestety bez histerii i krzyków gdy Młoda miała zbierać wieczorem zabawki. Przez 30 minut zbierała puzzle rozrzucając je czy rzucając nimi we mnie. Potem kolejne 20 minut T. usiłował wytłumaczyć jej, że za takie zachowanie powinna Nas przeprosić. I wiecie co? T. został przez Młodą przeproszony jednak jeśli chodzi o mnie to niestety nie doczekałam się. Wolała pójść spać niż mnie przeprosić. To było przykre zakończenie sobotniego wieczoru. Siedziało to we mnie cały wieczór, że wolała podjąć taką decyzję. Wiem, że teraz będzie coraz ciężej bo dorasta i kiedyś usłyszę też od niej jako nastolatki "nienawidzę Cię Mamo". To będzie strasznie ale to strasznie przykre - dzisiaj to do mnie dotarło.

Zastanawialiśmy się potem, czy nie mamy względem niej zbyt dużych oczekiwań. Jednak z mojego punktu widzenia nie ma w tym nic złego, że prosimy ją by posprzątała przed snem zabawki. Rozumiem, że gdyby tego nie umiała, to mogłaby być taka histeria. Jednak jest tego nauczona od małego i doskonale wie, że to codzienny wieczorny rytuał poprzedzający pójście spać. 

Niedzielny poranek zrekompensował mi przykre wydarzenia dnia poprzedniego. Młoda przeprosiła z samego rana, trzymała za rękę cały poranek gdy bawiła się przy Naszym łóżku i przede wszystkim przytulała przez większą część dnia. Dzisiaj zabawki zostały posprzątane bez problemów, histerii czy niepotrzebnych nerwów.


Kocham T. i swoje dzieci.

A.

1 komentarze:

Syrop z buraka

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 2

Łapie Nas przeziębienie.
Młoda dzisiaj miała 39,2 stopnie gorączki. Udało się na szczęście ją zbić, jednak zobaczymy jaka noc przed Nami.

Szukając w sieci różnych sposobów na zwalczenie przeziębienia znalazłam coś takiego:

Mnie bardzo zainspirował ten artykuł. Jak karmię jestem skazana jedynie na domowe sposoby lub na lekkie leki dla kobiet karmiących, które można dostać w każdej aptece.

Zabieram się zatem za syrop:)

Udanego wieczora!

A.

2 komentarze:

Dzień dobry soboto!

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0


0 komentarze:

Samodzielność i świadomość Młodej

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 3

Odkąd Kruszynka jest z nami samodzielność Młodej jeszcze bardziej stała się widoczna.
Muszę przyznać, że cieszę się z tego. Jest mi łatwiej gdy wiem, że Młoda zje obiad przy swoim stoliku czy zdejmie buty zaraz po przyjściu ze spaceru. Albo też samodzielnie umyje ręce. Ułatwia mi to funkcjonowanie z dwójką dzieci.



Stało się również coś jeszcze bardziej niespodziewanego dla Nas.
Dokładnie od momentu pojawienia się Kruszynki, Młoda zaczęła okazywać uczucia. To okazywanie uczuć jest bardzo świadome. Przychodzi przytula się, mówi kocham, lubię. Są uczucia pozytywne jak i negatywne. Ostatnio walczymy usilnie z rzucaniem we mnie przedmiotami czy siadaniem na ulicy i płakaniem w niebogłosy. Wydawać się może, że robi to w formie zabawy i że nie do końca rozumie. Jednak doskonale rozumie co robi i robi to specjalnie. W ten sposób chce sprawdzić na co sobie może pozwolić i czy zwrócimy jej uwagę czy nie. Jak tak się nad tym głębiej zastanowię to myślę, że w ten sposób objawia się jej zazdrość i niepokój, że nie jest już sama. Wcześniej nie musiała tak widocznie mówić i pokazywać swoich uczuć. Była bowiem sama i poświęcaliśmy jej 100% Naszej uwagi. Teraz mam wrażenie, że obawia się, że o niej zapomnimy lub po prostu chce w ten sposób zwrócić na siebie Naszą uwagę.




Ostatnio T. zapytał mnie czy zauważyłam, że o wszystko pytam Młodą. Podkreślił bym nie wpadła w pułapkę, że to ona zacznie rządzić mną. Odpowiedziałam, że robię to bardzo świadomie. Wiecie czemu? Stwierdziłam, że skoro tyle już rozumie, chodzi i wszystko powtarza a przede wszystkim jest samodzielna, to warto dać jej poczucie decyzyjności. Oczywiście pytam ją, choć zdarza się, że decyzję podjęłam już sama. Jednak fajnym wydaje mi się zapytanie jej czy chce jednego czy dwa kucyki? Czy kanapka ma być z serem czy z wędliną? Czy na obiad chce zjeść mięso czy rybę? Kiedyś gdzieś czytałam, że w ten sposób człowiek staje się potrzebny i dowartościowany, bo może w jakiś sposób samodzielnie decydować o swoim bytowaniu. Czemu by tego nie przenieść właśnie na dziecko? Póki co ja widzę super efekty i dalej będę tak robić. Myślę, że to też dobre rozwiązanie na to by poczuła, że jest w Naszym życiu bardzo obecna, bo ona tego potrzebuje, o czym pisałam wcześniej.



Na zakończenie taka ciekawostka. Przy okazji tej wielkiej świadomości bycia samodzielną Młodej, postanowiłam wykorzystać ten fakt. Zawsze strasznie mnie denerwowało i raziło u innych dzieci, że nie do końca były nauczone takiej codziennej kultury. Często zdarza się, że nie widzę by dziecko dziękowało po posiłku, często też dzieci wchodzą mi w słowo w trakcie rozmowy z ich rodzicami. Pomyślałam, że może jest jeszcze za wcześnie ale będę starała się by moje dzieci były nauczone, że dziękuje się po posiłku a w trakcie rozmowy nie wchodzi się komuś w zdanie. Dążę do tego, że teraz gdy Młoda jest świadoma zaczęliśmy uczyć ją podstawowych słów jak dziękuję, przepraszam czy proszę. Za każdym razem gdy skończy jeść butelkę z mlekiem słyszymy "dukuję" :) czyli dziękuję. Gdy puści bąka cieszy się jak głupi do sera:) ale mówi przy tym przepraszam:) Gdy chce coś zjeść mówi poproszę. Widzę, że mimo tego, że jest jeszcze malutka, warto w niej zaszczepiać takie podstawowe zwroty, które będą później naturalnym odruchem.

Miłego dnia kochani!

A.

PS. Zabieram się za artykuł o buncie dwulatka.... coraz bardziej jest u Nas widoczny. Teraz oprócz krzyku i wymuszania mamy etap "ja sama"... :) zapowiada się ciekawie:)

3 komentarze:

Nasza codzienność

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0


A jaka jest ulubiona książka Waszego dziecka?

Miłego dnia!
A.

0 komentarze: