Jesienne spacery

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0


0 komentarze:

Jak leczyć trądzik niemowlęcy

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

To temat, który jest u Nas obecnie na topie.
Kruszynka ma taki trądzik i staramy się jakoś załagodzić sprawę.

Może artykuł Wam również będzie pomocny jak mi:

Piękne słońce! Idziemy na spacer:)

A.

0 komentarze:

Codzienne życie z dwójką dzieci...

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Jak jeszcze chodziłam z Kruszynką w brzuchu zastanawiałam się jak to będzie. Jak sobie poradzimy z dwójką dzieci?A dokładnie jak ja sama sobie poradzę? Jak będzie wyglądał mój codzienny dzień? Czy nie będzie pełen monotonii i codziennie taki sam?

Muszę Wam powiedzieć, że na początku bywało ciężko. Musiałam nauczyć się porannej organizacji i wiedzieć co po kolei zrobić by zjeść śniadanie, zrobić obiad, pobawić się z jedną i drugą i przede wszystkim nie stracić sił do wieczora bo przecież T. też chce ze mną spędzić trochę czasu.

Początkowo wydawało się to przerażające. Jednak teraz, gdy jestem już w rytmie dnia codziennego, da się wszystko pogodzić. Dom jest zadbany, jest poprane, ugotowane. Młoda jest wybawiona a Kruszynka wykochana- bo o zabawie interaktywnej nie ma jeszcze mowy:)

Opieka nad Kruszynką jest łatwa. Póki co jest łatwa bo jest malutka a co za tym idzie, śpi, rozgląda się i je. Młoda uwielbia z nią spędzać czas, całować, przytulać czy śpiewać jej. Serce się raduje jak widzi się taki obrazek. Ostatnio rozmawialiśmy z T., że już oczami wyobraźni widzimy jak bawią się razem, ciągają za włosy i przytulają:)
Spacery, o które bałam się chyba najbardziej, są bardzo przyjemne. Młoda sama prowadzi wózek z Kruszynką albo idzie z boku trzymając się wózka. Teraz widzę, że nauczenie jej tego, gdy tylko zaczęła chodzić, owocuje grzecznym zachowaniem. Owszem mamy bunt dwulatka. Będę o tym pisać w kolejnym artykule. Jednak nie ma czegoś takiego jak nie słuchanie się na ulicy.

W tym wszystkim, najbardziej bałam się o to, że którejś z nich poświęcę mniej czasu niż bym chciała. Jak Młoda była sama to miała mnie na 100% swojego czasu. Oczywiście potrafi się bawić samodzielnie i czasem wręcz się wkurza jak wchodzę jej w trakcie zabawy z chęcią spędzenia wspólnego czasu. Jednak nie zmienia to faktu, że byłam dla niej w każdej chwili kiedy tylko chciała. Bałam się, że teraz będzie inaczej, że odczuje mój brak czasu. Podobnie martwiłam się o Kruszynkę. Jak Młoda była malutka to łapałam każdą chwilę z nią, każdy uśmiech. Bałam się, że coś przegapię. Ale wiecie co? Niepotrzebnie martwiłam się o cokolwiek. Oczywiście nie jest tak, że poświęcam im 100% swojego czasu jednak uważam, że żadna z nich nie odczuwa obecności tej drugiej- czyli mojego  ewentualnego braku czasu. Przez to, że udało mi się we wszystko je włączyć wiele rzeczy z domowych obowiązków robimy razem. Żałujcie, że nie widzicie jak Młoda strzepuje pranie:) Jak szykowałam się na poród i poprosiłam T. by rozpakował z Młodą zmywarkę popatrzył na mnie jak na nienormalną:) Powiedziałam mu wtedy, żeby o nic się nie martwił Młoda wie gdzie co się chowa - i faktycznie pojemniki chowane były do szafy, talerze ze zmywarki podawane T. a jej zastawa chowana samodzielnie na jej półkę. Mina T. bezcenna:)

To nie jest tak, że przymuszam ją do czegokolwiek. Nie jest też tak, że wolę posprzątać czy ugotować niż zająć się dziećmi. Uważam, że Młoda jest bardziej rozwinięta niż dzieci w jej wieku czy to motorycznie czy z zasobem słownictwa. Wiele osób mówi Nam, że jest jak dwuletnie dziecko. Po prostu moim zdaniem, można to wszystko ładnie połączyć tak by wszyscy byli zadowoleni:) Ja, że jest ogarnięty dom. Młoda, że uczy się nowych słów i pomaga rozwijając się przy tym.

Miłego dnia!
A.

0 komentarze:

U Nas jesiennie....

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0



0 komentarze:

Czytanie bajek przed snem

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Dziewczynki mają drzemkę więc nadrabiam zaległości w czytaniu artykułów w sieci.

Znalazłam coś o czytaniu bajek:

Nie wiem czy faktycznie tak jest jak tutaj piszą czy nie, jednak u Nas bajki czyta Młodej T. Nie bez przyczyny. Jak ja zaczynam czytać to Młoda szaleje, nie ma zamiaru spać a co najzabawniejsze śmieje się ze mnie:) Gdy T. czyta, patrzy uważnie na niego, w spokoju słucha a przede wszystkim zasypia bez problemu:)

Jest to też o tyle fajne, że czytaliśmy Młodej bajki od urodzenia. Wiele osób Nam mówiło, że nie ma to sensu bo jest malutka i tak nic nie rozumie. Moim zdaniem dziecko w ten sposób czuje obecność rodzica, uspokaja się słysząc głos rodzica. 

Miłego dnia!

A.

0 komentarze:

Półtora roku Młodej

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

We wrześniu Młoda skończyła półtora roku. Z jednej strony dużo, z drugiej mało. Czas strasznie szybko przemyka i zanim się obejrzałam stała się w pełni samodzielną dziewczynką. Myślę, że najbardziej przyczynił się do tego fakt, że na wiele rzeczy jej pozwalamy. Pozwalamy w sensie, takim, że to ona sama wiele rzeczy odkrywa. Nie zabraniamy jej zjeżdżać ze zjeżdżalni, pokonywać przeszkody w postaci dołów/schodów czy prowadzić wózek z Kruszynką. Myślę, że nie bez przyczyny ludzie patrząc na nią mówią, że zachowuje się jak dwulatek. Duma mnie wtedy rozpiera :) 

Jakiś czas temu pisałam, że Młoda zrobiła się samodzielna. Owszem wtedy była samodzielna jednak progres jaki zrobiła ostatnio jest zdumiewający. W tej samodzielności staramy się ją wspierać. W jej pokoju zawisły wieszaczki na jej wysokości, na których wiszą rzeczy na dwór. Całkiem to fajne, że jak się ubieramy to wystarczy powiedzieć żeby przyniosła swoją kurtkę czy czapkę. Powstała również szafka z butami na jej wysokości przez co buty gdy wychodzimy są przez nią samodzielnie brane a gdy wracamy ze spaceru odkładane na miejsce. W ten sposób ona sama czuje, że jest samodzielna i podobnie jak my może sama schować buty czy kurtkę. Teraz gdy wszystko naśladuje myślę, że jest to dla niej bardzo ważne i wartościowe. 


Opłacało się tłuc jej do głowy, że na ulicy idziemy za rękę. Nie muszę już jej o tym przypominać bo w momencie gdy kończy się chodnik i dochodzimy do jezdni, sama chwyta mnie za rękę. Kilka miesięcy walki, również jej histerii, że mnie nie złapie bo nie ma ochoty. Jednak warto walczyć. Dziś to wiem i cieszę się, że wtedy nie odpuściłam.

Książki nadal czytamy pogłębiając wiedzę w sposób taki, że mówię jej aby pokazała daną rzecz. Jednak teraz gdy jesteśmy również na etapie powtarzania wszystkiego przez Młodą, stwierdziłam, że to wykorzystam. Czytamy książki również tak, aby to ona mówiła mi co jest na danym rysunku. Jak ostatnio pokazałam T., że tak robimy to powiedział "No przecież ona wie co to dynia, miś, pies, kot, koń, osioł. Nie rozumiem w czym nowość?" Dopiero gdy zauważyłam mu, że ja wiem, że ona wie ale że sama mówi, zrozumiał o co mi chodzi:) 

Co się jeszcze zmieniło? To półtora roku sprawiło, że zmieniło się jej zachowanie w porównaniu do ostatnich miesięcy. Jest bardziej świadoma i widać to przy każdej okazji. Teraz cudowne jest to jak opiekuje się Kruszynką. To jak ją przytula, całuje, głaszcze. Okazywanie uczuć doświadczamy również my, rodzice. Teraz sama z siebie przychodzi i się przytula czy głaszcze mnie po twarzy. Wieczorami przed spaniem jest buziak i przytulas - i jestem pewna że to zachowanie jest bardziej świadome niż kiedyś.



W tych wszystkich fajnych zachowaniach jej jako już całkiem dużej dziewczynki, są też takie, z którymi każdy rodzic musi się uporać. Jesteśmy na etapie buntu dwulatka. Trwa on już z dwa miesiące jednak myślę, że z dnia na dzień jest coraz lżej odczuwalny. Owszem Młoda kładzie się na podłodze/ulicy czy gdziekolwiek gdzie popadnie:) i uderza rękoma i nogami w podłoże. Kiedyś robiła to, bo nie rozumiała do końca co się do niej mówi, nie potrafiła wyrazić swoich uczyć. Teraz mam wrażenie, że jest w pełni świadoma, że jak tak pokrzyczy i powali rękoma to osiągnie zamierzony cel - taki dziecięcy szantaż jak to ja mówię. Niestety jednak trafiła na taką mamę, która  nie da sobie wejść na głowę i to nie ona rządzi mną tylko ja ją:)


Nie będę Wam ukrywać, bywa ciężko. Zwłaszcza teraz jak mam jeszcze Kruszynkę i jedna przez drugą płacze czy Młoda siedzi na środku pokoju i krzyczy w niebo głosy tak, że jej głos świdruje w bębenkach. Bywa ciężko ale spokój który mi towarzyszy sprawia, że widząc to Młoda szybko odpuszcza. Teraz częściej mówię jej by przyszła i powiedziała co się dzieje. By wzięła mnie za rękę i zaprowadziła do tego miejsca co chce. Kiedyś nie zwracała na to uwagi. Teraz po takiej histerii i rozmowie, przy kolejnej, stara się właśnie tak zachować jak ją prosiłam. Niby małe dziecko jednak bardzo dużo z nią rozmawiamy. Od zawsze traktujemy ją jak normalnego człowieka i niby nie mówiliśmy do niej  zdrabniając jak do malutkiego dziecka. Nie mam w zwyczaju mówić kupka, obiadek, owocek itd. Od zawsze wychodziłam z założenia, że to człowiek tyle, że mały. Teraz obserwujemy tego efekty.

Dzieci uczą ogromnej cierpliwości :)


Miłego dnia!
A.

0 komentarze:

Pierwszy miesiąc Kruszynki

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Miesiąc temu o tej porze leżałam z kruszynką wtuloną we mnie.

Dokładnie dzisiaj mija Nam miesiąc odkąd Kruszynka jest z Nami. 

Ten miesiąc minął mi strasznie szybko i niespodziewanie lekko. Nastawiałam się, że na początku będzie bardzo ale to bardzo ciężko. Młoda jest jeszcze mała a Kruszynka malutkim kurczaczkiem, który też potrzebuje mojej uwagi. Jestem bardzo zaskoczona ale miło zaskoczona. Oczywiście nie nazwałabym tego sielanką jednak muszę przyznać, że to jak Młoda przyjęła siostrę jest budujące i bardzo ułatwia Nam życie. Miesiąc minął szybko. Dopiero co chodziłam z ogromnym brzuchem, wzruszałam się jak zobaczyłam Młodą po wyjściu ze szpitala a teraz Kruszynka jest już większa i cięższa:) Przy dzieciach strasznie szybko leci czas. Praktycznie przelatuje przez palce. Niby niedawno Młoda była taka malutka jednak już się nie pamięta jak fantastyczne są te pierwsze chwile z dzieckiem. Jak łapie się każdy uśmiech, każdą chwilę gdy dziecko łapie Cię za palec:)


Czasem mówię sobie w duchu, że dzieci mnie wykańczają:) ciężko jest jak jedna nie może zasnąć od 4:30 i zasypia o 8, gdy druga o tej 8 wstaje:) Jest ciężko, męcząco, chodzę niewyspana ale muszę przyznać, że dzieci są moim sensem życia i nie wyobrażam sobie życia bez nich. Owszem jest ciężko, zwłaszcza jak jedna płacze przez drugą lub gdy najnormalniej w świecie powinnam się rozdwoić a się nie da. Mimo tego zmęczenia jestem bardzo szczęśliwa:)



Warto być niewyspanym ale szczęśliwym:)

Udanego wieczora!

A.

0 komentarze:

Mieć rodzeństwo nie zawsze znaczy być zazdrosnym...:)

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Dzisiaj mija 4 tygodnie jak Kruszynka jest z Nami.
Wiele osób pyta mnie jak Młoda zareagowała na rodzeństwo i czy jest bardzo zazdrosna. 

Nastawialiśmy się, że początki Młodej z rodzeństwem mogą być ciężkie i trudne dla Nas. Bardzo bałam się jak zareaguje gdy będzie na moich rękach, jak będę karmić Kruszynkę oraz ogólnie jak odnajdzie się w nowej sytuacji. Ku Naszemu zaskoczeniu Młoda bardzo fajnie przyjęła siostrę.  Oczywiście nie obyło się bez zabawnych sytuacji:) Gdy wychodziłyśmy ze szpitala Młoda zamiast powiedzieć siostra czy mama czy cokolwiek, gdy zobaczyła mnie i swoją siostrę, pierwsze co powiedziała to "Toma" czyli synek mojej siostry:) Póki nie pokazaliśmy jej, że to dwójka zupełnie innych dzieci - nie załapała że to jej siostra, która była u mamy w brzuchu:) Niepotrzebne były Nasze obawy co do zachowania Młodej gdy Kruszynka będzie już z Nami. Przychodzi i całuje ją, przytula, mówi " Moja Koja:)". Gdy się karmimy to Młoda siedzi z Nami i mówi "Koja mniam :)". 

Siostra podpowiedziała Nam, że na powrót ze szpitala fajnie będzie jak Młoda dostanie prezent od siostry na powitanie. I tak Kruszynka przyniosła Młodej niewielki drobiazg. Wyszliśmy z założenia, że chcemy by Młoda we wszystkich czynnościach, na które możemy sobie pozwolić, uczestniczyła. Nawet gdy wychodziłyśmy ze szpitala to Młoda odebrała Nas razem z T. I tak odkąd pojawiła się Kruszynka mamy nową tradycję, że dziewczynki kolacje jedzą razem. Młoda uczestniczy czynnie w kąpieli Kruszynki nosząc wanienkę, mieszając wodę w wanience, pomaga przy zmianie pieluszki podając ją mi do ręki i co najfajniejsze samodzielnie prowadzi wózek z siostrą na spacerach:)

Oczywiście wiem, że jest jeszcze malutka. Ma dopiero półtora roku, więc nie wszystko jeszcze rozumie. Jednak to bardzo mądra dziewczynka. Wiele z nią rozmawiamy i przez to moim zdaniem rozumie więcej niż dzieci w jej wieku. Póki co jestem zachwycona jej zachowaniem i to jak teraz wygląda Nasze życie we czwórkę. Nie widzę w jej zachowaniu absolutnie grama zazdrości. Możliwe, że jest za mała by jeszcze wiedzieć że jest coś takiego jak zazdrość, może po prostu nie jest zazdrosna. Trudno mi to oceniać. Wiem, że widzę w niej wiele miłości siostrzanej, którą obserwuje się z sercem przepełnionym miłością i radością.

Nie bójcie się by Wasze starsze dziecko uczestniczyło czynnie w czynnościach codziennego życia młodszego dziecka. Może właśnie to sprawiło u Nas, że Młoda u Nas tak dobrze przyjęła siostrę?:)

Miłego dnia kochani!!

A.

0 komentarze:

Pierwsza kąpiel noworodka. Dlaczego warto ją odwlekać?

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Skoro wieczór to i coś o kąpieli:)



Spokojnego wieczoru:)

A.

0 komentarze:

Tęczowy tort nie tylko dla dzieci... :)

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Tort odważyłam się zrobić na dzień dziecka z okazji by Młoda tego dnia miała coś innego, kolorowego do zjedzenia.

Na 2 blaty o średnicy 20-22 cm potrzebujemy:
3 duże jajka
150 gram drobnego cukru do wypieków
75 gram mąki pszennej
30 gram mąki ziemniaczanej
barwniki spożywcze w żelu lub w proszku

Wszystkie składniki, tradycyjnie robiąc biszkopt, powinny być w temperaturze pokojowej.  Mąki przesiewamy i łączymy ze sobą. Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę. Na koniec ubijania dodajemy cukier. Pamiętać trzeba by cukier dodawać stopniowo, najlepiej łyżka po łyżce w niedużym odstępie czasu. W ten sposób, białka nie przebiją się a cukier rozpuści w nich dokładnie. Po cukrze dodajemy żółtka, jedno po drugim dalej ubijając. Do masy jajecznej dodajemy przesiane mąki, jednak mieszamy je delikatnie szpatułką tak by nie stracić puszystości. 

Ciasto dzielimy na dwie różne części. Do każdej z części dodajemy barwnik spożywczy i dokładnie mieszamy.

Dwie tortownice o średnicy 20-22 cm wykładamy papierem. Jednak samo dno. Nie smarujemy boków. Wylewamy kolorowe masy do każdej z blaszki. Pieczemy w temperaturze 160 stopni przez około 20 minut. Po wyjęciu z piekarnika, uderzamy blachą, puszczając ją na blat z około 60 cm.
Boki biszkopta oddzielamy nożykiem od formy dopiero po ostudzeniu.



Czynność powtarzamy tyle razy, jak wysoki chcecie mieć tort:)

Cytrynowy poncz:
sok wyciśnięty z 2 cytryn
3/4 szklanki wody

Krem cytrynowy z bitej śmietany i mascarpone:
660 ml śmietany 30 %
600 gram serka mascarpone
3 łyżki cukru pudru
świeżo otarta skórka z 2 cytryn


Wszystkie składniki powinny być schłodzone. Śmietanę kremówkę i serek mascarpone umieszczamy w misie miksera i ubijamy. Używamy trzepaczki do ubijania białek, by masa była puszysta. Pod koniec ubijania dodajemy cukier puder i skórkę z cytryny.


Poszczególne blaty ciasta przekładamy kremem i nasączamy ponczem. Pamiętać trzeba, że biszkopt na samym dole nie może być za bardzo nasączony bo podtrzymuje cały tort. Zachęcam do dodania do kremu truskawek, malin czy porzeczek bo wtedy wzbogaci to smak.
Na sam koniec cały tort, z każdej strony posmarować kremem cytrynowym, dodając wybrany przez siebie barwnik, by masa była kolorowa. U mnie odrobina czerwonego, stąd kolor różowy tortu.
Wkładamy do lodówki na minimum 3 godziny.


Smacznego!

0 komentarze:

O karmieniu piersią...

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 1

Dziś coś co jest u mnie na co dzień, odkąd Kruszynka przyszła na świat. Karmienie piersią.

ciekawy artykuł poniżej:

Do mnie najbardziej przemawia punkt "tanie" :)
Niestety u mnie nie sprawdziło się, że schudłam karmiąc. Ani z Młodą ani z Kruszynką obecnie nie zapowiada się by miało to wpłynąć drastycznie na moją wagę.
Nie rezygnujcie z karmienia piersią. Na początku może być ciężko. Nie ma pokarmu a piersi strasznie obolałe i pogryzione do krwi. Sama przez to przeszłam. Warto jednak walczyć. To takie magiczne "coś", taka magiczna więź między matką a dzieckiem.

Miłego wieczoru!

A.

1 komentarze: