Kruche orkiszowe ciasteczka z czekoladą

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 1

Tradycyjnie inspiracja z Moich Wypieków.
Polecam Wam serdecznie, bo są takie, że jak spróbuje się jedno to nie można się oderwać by nie zjeść całego słoika:)

Potrzebujemy:
3 szklanki mąki orkiszowej
230 gram zimnego masła
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 szklanka cukru brązowego
2 jajka
1 ekstrakt pomarańczowy
2 tabliczki czekolady gorzkiej (drobno kroimy)

Masło w temperaturze pokojowej ucieramy z cukrem. Gdy masa jest już puszysta dodajemy mąkę i ekstrakt pomarańczowy. Następnie dodajemy suche składniki. Czekamy aż ciasto uformuje się w jedną wielką kulę. Tak przygotowane ciasto wkładamy do lodówki i chłodzimy około 1 godzinę.

Po tym czasie wyjąć ciasto z lodówki. Odrywamy kawałki i formujemy kulki w wielkości dużego orzecha włoskiego. Układamy na blaszce w sporych odległościach od siebie. Następnie spłaszczamy łyżką. 

Pieczemy w 175 stopniach na termoobiegu przez około 16 minut, aż do momentu jak ciastka się ze złocą. Wyjmujemy z piekarnika i studzimy na kratce lub po prostu odstawiamy do stwardnienia. Nie przejmujcie się, bo na samym początku ciasta wyglądają jak nie dopieczone jednak po około 30 sekundach twardnieją i stają się kruche.


Ja trzymam je w zamkniętym pojemniku przez co nawet do 5 dni są jak świeże.

Smacznego!

A. 


1 komentarze:

Beziki z kremem cytrynowym

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Pyszne:) nie za słodkie przez cytrynowy, orzeźwiający krem:)

Na bezy potrzebujemy:
6 białek
szczypta soli
400 gram drobnego cukru do wypieków
2 łyżki mąki ziemniaczanej
sok z 1 cytryny

Białka najlepiej, by były w temperaturze pokojowej. Umieszczamy je w misie miksera po chwili dodając szczyptę soli. Białka muszą być dobrze ubite, tak że nie będą odrywać się od dna, w momencie przewrócenia miski do góry nogami. Do tak ubitych białek dodajemy po trochę cukru. Nie wsypujemy całego cukru od razu, bo białka będą przebite czyli będą wyglądały jak zsiadłe mleko.
Dodajemy cukier partiami by dokładnie rozpuścił się w białkach. Na koniec dodajemy ostrożnie sok z cytryny.

Beziki robimy przy pomocy rękawa cukierniczego, wyciskając białko z rękawa. Wykładamy je na papier do pieczenia i pieczemy w temperaturze 100 stopni przez około 60 minut. Ważne by piec na na termoobiegu. Przez to, że są pieczone w takiej temperaturze, beziki są kruche z zewnątrz i lekko ciągnące w środku. Wielkość bezy ustalacie sobie sami. Moje są średniej wielkości ta by można je było szybko zjeść:)



Krem cytrynowy:
1 opakowanie serka mascarpone
1 partia lemon curdu

Na lemon curd potrzebujemy: 2 żółtka, 2 jajka, 3/4 szklanki cukru, sok i skórka z 3 cytryn, 80 gram masła, 1 łyżeczka oliwy. Wszystkie składniki zagotowujemy, blendujemy i wstawiamy do schłodzenia do lodówki.

Mascarpone łączymy z lemon curd dokładnie mieszając. Krem kładziemy na jeden bezik i przykrywamy drugim bezikiem. Banalnie proste a jakie pyszne:)

Smacznego!!!

A.

0 komentarze:

Rodzic decyduje co dziecko je

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 1

Ten artykuł znalazłam przez zupełny przypadek ale przyznam, że jest dla mnie bardzo cenny.

Sami sprawdźcie:


U Nas Młoda nie podjada między posiłkami. Je 5-6 posiłków dziennie i nie dojada między posiłkami. Jest tak od małego. Wychodzę bowiem z założenia, że jest to najzdrowsze. Wszyscy się dziwią, że nie je słodyczy czy nie pije soków z butelki. Jak mam jej dać sok to sama wyciskam sok z marchewki, jabłka czy czegokolwiek innego - to też bardzo fajna forma przekąski posiłkowej razem z innymi owocami. 
Młoda nie zna smaku napoi gazowanych czy innych zapychaczy, które nie mają żadnej wartości odżywczej. Od początku byłam przeciwna takiemu śmieciowemu jedzeniu i mam nadzieję, że jak najdłużej uda Nam się tak zrobić by nie znała smaku śmieciowego jedzenia.

Miłego wieczora!

A.

1 komentarze:

Krzykiem nic się nie rozwiąże...

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0


Znalazłam bardzo przydatny, moim zdaniem artykuł. 


U Nas role nieco podzielone. Ja jestem mało cierpliwa ale konsekwentna. Wtedy muszę wyjść do innego pomieszczenia i posiedzieć chwilę sama by ochłonąć. T. jest bardzo cierpliwy ale nie konsekwentny. Nie przeszkadza mu gdy kładzenie spać Młodej przeradza się w godzinną walkę i jej powroty do łóżeczka.

Muszę jednak przyznać, że często zdarza mi się w otoczeniu obserwować, że rodzice krzyczą czy po prostu tracą przy dziecku cierpliwość. Zauważam wtedy, że dziecko zupełnie inaczej zachowuje się gdy rodziców nie ma, a zupełnie inaczej jak są. Nie wiem czy to kwestia, że dziecko gdy rodzice są w pracy po prostu wie, że rodzice nie wrócą i muszą się słuchać osoby, po której są opieką? A gdy rodzice są, to będąc mało grzecznymi, chcą zwrócić swoją uwagę? Myślę, że tak właśnie jest!
A to, że rodzic traci cierpliwość, myśląc, że krzykiem wiele się załatwi to inne bajka.

Ja z zasady jestem bardzo nerwową osobą. Wszyscy co ze mną pracują potwierdzą:) Jednak dziecko nauczyło mnie bardzo i cierpliwości i spokoju wewnętrznego, którego brakowało mi do tej pory.

Polecam Wam przeczytanie tego artykułu, bo moim zdaniem wiele rozjaśnia:)

Miłego dnia!
A.

0 komentarze:

Tarta limonkowa

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Tradycyjnie inspiracja z Moich Wypieków.

Na spód potrzebujemy:
1 opakowanie ciastek typu HIT z nadzieniem waniliowym
60 gram masła

Ciasta kruszymy i zalewamy masłem roztopionym. Łączymy do konsystencji mokrego piasku. Blachę w średnicy 22-24 cm wyłożoną papierem, wylepiamy (łącznie z bokami) ciastkami z masłem. Podpiekamy przez 10 minut w temperaturze 160 stopni. Wyjmujemy i wystudzamy, dociskając łyżką ciepły spód.

Na nadzienie potrzebujemy:
4 żółtka
1 puszka mleka skondensowanego
1 łyżka otartej skórki z limonki
sok z 5-7 limonek

Żółtka ubijamy na jasną, puszystą masę. Dodajemy pozostałe składniki i dokładnie mieszamy.
Wylewamy na podpieczony wcześniej spód. 

Pieczemy w temperaturze 170 stopni przez około 15-20 minut. Upieczona tarta będzie ścięta na całej powierzchni. Wystudzamy i wkładamy do schłodzenia do lodówki na całą noc. 

Można udekorować bitą śmietaną, bezą lub plasterkami limonki.


Smacznego!
A.

0 komentarze:

Ucierane ciasto z truskawkami

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Tradycyjnie inspiracja z Moich Wypieków.

Ciasto zrobiłam raz i robię je teraz prawie co drugi weekend. Jest bardzo smaczne a przede wszystkim jest łatwe i szybkie:)

Potrzebujemy:

100 gram masła
2/3 szklanki drobnego cukru do wypieków
1 duże jajko
pół szklanki śmietany 18% lub jogurtu greckiego
1 i 1/3 szklanki mąki pszennej
1 opakowanie budyniu śmietankowego
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 opakowanie zapachu waniliowego lub śmietankowego
0,5 kg truskawek umytych, odszypułkowanych i przekrojonych w pół

Mąkę, proszek i budyń przesiewamy i odkładamy do miseczki.

Masło ucieramy z cukrem do lekkiej, puszystej masy. Dodajemy jajko i dalej ucieramy. Dalej dodajemy zapach i również dalej ucieramy.  Gdy mamy już gotową masę maślaną dodajemy na przemian produkty sypkie i śmietanę/jogurt w trzech turach. Ciasto będzie dość gęste ale nie przejmujemy się tym. Tak właśnie powinno być:)

Blachę o średnicy mniej więcej 22 cm wykładamy papierem do pieczenia. Wkładamy ciasto, wyrównujemy i układamy truskawki na wierzch, stroną rozciętą. 

Pieczemy w 180 stopniach przez około 45-55 minut lub do tzw. suchego patyczka. Wyjmujemy i studzimy. Posypujemy cukrem pudrem i układamy truskawki na wierzch.



Smacznego!!!
A.

0 komentarze:

Młoda coraz więcej rozumie...

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 1

Nasze dziecko skończyło rok. Zanim jednak to nastąpiło, gdzieś od dwóch - trzech miesięcy obserwujemy jak wiele zaczęło rozumieć. Już raz o tym pisałam w jakimś artykule, ale bardzo pobieżnie.

Ostatnio progres jaki zrobiła jest niesamowity. Można się z Nią normalnie porozumieć i dogadać. Oczywiście, nie zawsze używamy słów, bo póki co jesteśmy na etapie odpowiedzi tak lub nie lub nie wiem:). Jednak jesteśmy w stanie porozumieć się tak, by każda strona była zadowolona. Dla przykładu gdy Młoda nie chce się już kąpać po prostu zadziera nogę do góry patrząc na Nas. Wtedy wiemy, że koniec kąpieli:) Teraz kąpiel jest zdecydowanie łatwiejsza, przynajmniej dla mnie, bo czasem zdarza się, że T. nie może mi pomóc. Teraz gdy Młoda jest już gotowa po kąpieli do snu, wystarczy, że powie się jej, że idziemy myć zęby. Sama idzie do łazienki i czeka przy zlewie aż umyjemy jej zęby. Potem bez mówienia, idzie do swojego ręcznika i wyciera buzię. Kolejno wraca do pokoju, daje Nam buziaka, przytula się a potem wchodzi do łóżeczka, przykrywa się kołdrą i zasypia. To niesamowite mówię Wam:) Jeszcze w grudniu, nie potrafiła inaczej zasnąć jak przy cichej muzyce czy utulona na Naszych rękach:) Strasznie szybko się to zmienia a tak niewiele czasu minęło.

Przez to, że stała się bardziej bystra i więcej rozumie, stała się bardzo samodzielna. Teraz gdy brzuch coraz bardziej zaczyna mi przeszkadzać, jest to bardzo pomocne. Jednak muszę Wam powiedzieć, że mimo, że bardzo się cieszę, bo widzę jak fajnie jest samodzielna, to jednak jest mi jakoś tak smutno. Mniej się czuję jej potrzebna. Wiem, że to normalne, że zawsze będę Matką, więc będę jej potrzebna, jednak jakoś tak mi smutno czasem, że już jest taka "dorosła" :)

Największy jej progres rozwojowy zauważyłam chyba w ostatnich dniach. Dostaliśmy bardzo fajną książkę autorstwa Rotraut Susanne Berner z serii na ulicy Czereśniowej - Lato. Książka jest rewelacyjna. Polecam ją serdecznie. Składa się z 4 części, czyli każda pora roku. Książka jest dużego formatu i ma wiele elementów obrazkowych w środku. Potrafimy pół dnia siedzieć przy niej bo Młoda bardzo ją lubi. Ostatnio okazało się, że z pośród ogromnej ilości elementów, które są na stronie, Młoda potrafi pokazać, kota, psa, ptaka, zegar, samochód, balony, huśtawkę itd. Świetnie się czuję gdy ją czytamy, bo widzę, że moja ciężka praca, którą poświęcam by uczyła się codziennie coś nowego, jest widoczna w efektach. Nie wiem czy roczne dziecko powinno to robić czy nie. Nigdy nie patrzyłam na metryczki, wychodzę z założenia, że każde dziecko rozwija się w swoim tempie. W każdym razie jest to niesamowite, że z dnia na dzień potrafi w tej książce pokazać dwie nowe rzeczy, których wcześniej nie znała lub nie potrafiła pokazać. Polecam Wam z całego serca, pracować ze swoimi dzieciakami. I powiem Wam, że to uczucie niepotrzebności, o którym pisałam wcześniej, znika bo dostaję właśnie taką nagrodę. Nagrodą jest gdy Młoda podchodzi do mnie, całuje mnie i przytula. I robi to bardzo świadomie i to jest najpiękniejsze w tym wszystkim. 

Z jednej strony targają Tobą uczucia, że kurcze jestem z niej taka dumna. A z drugiej strony towarzyszy uczucie, że z dnia na dzień jesteś jej mniej potrzebna. Jednak stwierdzam, że będę nadal bardzo potrzebna, pewnie bardziej niż do tej pory. Teraz z roli Matki będę przemieniać się w rolę przyjaciółki mojego dziecka.

Miłego dnia kochani!

A.

1 komentarze: