Pierwsze urodziny cz. 2

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

W drugiej części urodzin chciałabym Wam napisać jak wyglądał Nasz kolejny dzień świętowania:)

W drugi dzień świętowaliśmy urodziny Młodej w dziecięcym i przyjacielskim gronie. Długo zastanawiliśmy się, jak to zrobić, by dzieciaki dobrze się bawiły. To one tego dnia, są przecież najważniejsze. Młoda jest najmłodsza ze wszystkich dzieci, więc jakby nie patrzeć ona najmniej rozumie i jest mniej wybredna w zabawie, niż starsze dzieci:) Stwierdziliśmy, że organizacja tego w domu, nie do końca spełni Nasze wyobrażenia i oczekiwania. Zdecydowaliśmy się, zorganizować jej urodziny w sali zabaw dla dzieci, w podbliskim centrum handlowym. Sala zabaw, którą potocznie nazywamy "kulkami" :)


Przy sali była salka, którą wynajmują na 2-3 godziny. Tam możliwość albo jedzenie od nich albo przynosimy swoje jedzenie. Z moim zamiłowaniem do gotowania, pewnie nie zdziwi Was, że wybraliśmy opcję samodzielnego posiłku:) W salce miejsce wydzielone dla rodziców i dla dzieciaków by spokojnie mogły zjeść kanapki czy inne przekąski z urodzinowego stołu. Kawa i herbata dostępna była w recepcji salki i doliczana do Naszego rachunku. Inne napoje były w Naszym zakresie.
Każde dziecko miało naklejkę dzięki temu korzystały z rodzicami z sali zabaw tak długo, jak chciały:) 


Jak widzicie po zdjęciu, nie obyło się bez rac na torcie:) Młodej bardzo się podobały i mimo, że zdjęcie nie pokazuje dokładnie jej twarzy to zapewne widzicie jaka jest szczęśliwa:)
W samym pomyśle organizowania urodzin w kulkowym świecie fajne jest to, że była animatorka, która zajmuje się dziećmi. Gdyby było więcej straszych dzieci, to były by zabawy i różne rozwojowe atrakcje dla dzieciaków. W momencie gdy mieliśmy sporo maluszków, zrezygnowaliśmy z tego.

W podsumowaniu chciałabym zawrzeć najważniejsze plusy i minusy.

Plusem było to, że dzieciaki bawiły się świetnie. Nie ważny wiek, ważne, że były i kulki, i pani z którą można było malować, i malowanie twarzy, i klocki, i zabawki interaktywne. Fajnie było patrzeć, że dzieciaki są szczęśliwe, że z całego tego podekscytowania nie chcą zjeść obiadu czy czegokolwiek innego:) Młoda, mimo, że jest mała w wielkiej histerii i nie zadowoleniu wychodziła jako ostatnia z urodzin, po 6 godzinach zabawy:)

M. zapytała mnie " Jak myślisz była szczęśliwa?". Właśnie ta histeria, pokazuje mi, że była bardzo szczęśliwa i bawiła się świetnie. W domu od razu zasnęła i spała do białego rana:)

Zagrożeniami czy minusami może być to, że dzieci w takiej sali jest dużo. Wszystkie bawią się ze sobą. Wystraczy, że przyjdzie jedno zakatarzone czy chore dziecko i wszystkie dziaciaki bardzo szybko łapią. Niestety w Naszym wypadku tak było. Jedno dziecko było chore, co spowodowało lawinę chorób u innych dzieci. My z Młodą niestety do dziś męczymy się z katarem a od urodzin minęło dwa tygodnie. Staram się zawsze znaleźć pozytyw w takich sytuacjach. Każdy z Nas jest młodym rodzicem. Jesteśmy nim najczęściej pierwszy raz. Sami uczymy się rodzicielstwa i tak jak na swoich błędach, tak i na błędach innych powinniśmy się uczyć. W tym wszystkim, trzeba pamiętać o rozsądku, bo nie tylko Nasze dziecko jest chore. Gdy z chorym dzieckiem idziemy na imprezę dzieciową trzeba wziąć pod uwagę, że inne dzieci się zarażą, że rodzice tych dzieci nie będą zadowoloni z tego powodu. Szkoda i dzieci i nerwów rodziców. Myślę, że warto pamiętać o tym i nawet gdy dziecko bardzo prosi, zostawać w domu i zdrowieć.

Jeśli macie taką możliwość, to polecam Wam takie rozwiązanie na dziecięce urodziny. Jeśli nie macie, to można bardzo fajnie zorganizować takie urodziny w domu. Zapewne, w niedługim czasie napiszę artykuł o tym jakie zabawy urodzinowe można zorganizować, by dzieciaki były wybawione:)

Ja zabieram się za pisanie na temat ostatniego dnia urodzinowej fety:)

Miłego wieczora!

A.

0 komentarze: