Bodźce, które nie zawsze są dobre

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 2

Odkąd Młoda się urodziła, gdy siedzimy w pokoju razem, telewizor jest wyłączony. Jedyne co gra w tle to radio. Choć ostatnio zauważyłam, że i radio zaczyna jej przeszkadzać. Z drugiej strony nie chcę przesadzić z tą ciszą, by nie była potem nadwrażliwa na jakikolwiek dźwięk.

Wszyscy Nam mówią, że Młoda jest grzecznym dzieckiem i że fajnie Nam się trafiło. Tylko wiecie to nie jest tak, że Młoda nie ma gorszych dni. Bo ma. I czasem bardzo często. To ciężka praca z dzieckiem i nauka jej sprawiła, że udało Nam się mieć takie dziecko. Zawsze najważniejsze dla mnie było, żeby była zdrowa. A jak czasem pomarudzi, to naprawdę nic się nie stanie bo takie przecież są dzieci. Nie dajmy się jednak zwariować i wejść im na głowę.

Zauważyłam ostatnio, że gdy w ciągu dnia towarzyszy jej wiele bodźców typu grające zabawki, tv w tle, radio przez co ma problemy ze snem w nocy. Często rodzice niektórych dzieci, mówią, że ich dziecko jest głośne, nie usiedzi w miejscu itd. Z jednej strony pewnie jest to natura dziecka, ale warto pamiętać, że My sami wpływamy na zachowanie Naszego dziecka. Przecież jak ściany dziecka w pokoju będą w ostrych, intensywnych kolorach to nie będzie się dobrze zasypiać. Przynajmniej mi by się nie zasypiało dobrze w takich kolorach. Zastanawiające, że często tłumaczymy sobie, że dziecko po prostu takie jest, nie biorąc pod uwagę, że sami wpływamy na to, że zachowuje się tak a nie inaczej. Może warto zwrócić na to uwagę, że czasem dziecko może być bardziej pobudzone przez bodźce, które mu dostarczamy.

Nie wiem czy każde dziecko tak ma? U mojego zauważyłam jednak taką zależność.
Zastanawiam się nad tym jak jest u Was?
Jakie macie zdanie w tym temacie?

Miłego dnia!
A.

2 komentarze:

  1. Będąc na warsztatach o wychowaniu dzieci, wiele mówiło się o bodźcach. Są dobre i złe i co ważne rodzic musi wyczuć co dziecku przeszkadza a co wspomaga jego rozwój. Mojemu dziecku też przez jakiś czas przeszkadzała telewizja, radio... ale to wydaje mi się że jest zależne od wieku. Im mniejsze tym gorzej umie się skupić, szybciej rozproszyć itp. Wg psychologów skupienie dziecka dłużej niż 5 min graniczy z cudem a co dopiero gdy jest tyle ciekawych rzeczy :jak to że mogę już gdzieś iść, a tu gra wesoła muzyczka itp.. ale z 2giej strony cisza też nie jest okej bo dziecko prędzej czy później będzie bało się hałasu - a to jest nieuniknione w sklepie, na urodzinach itp :) Poza tym uważam że dziecko z wielu rzeczy na prawdę wyrasta. Mój syn jest tego przykładem. Kiedyś płacz innego dziecka powodował u niego wielki ryk i rozpacz a teraz patrzy się - da buziaka, pogłaszcze i spojrzy się wzrokiem " stary daj spokój" :) Także nie przejmujmy się tak wszystkim. Oczywiście dziecku jest najbardziej potrzebne poczucie bezpieczeństwa i akceptacji. Musi dobrze się czuć tam gdzie jest i z kim jest.

    p.s u nas największym bodźcem są babcie ! jak tylko którąś widzi, synek wariuje, popisuje się i chce wszystko na raz :) bawić się, biegać, jeść i cholera wie co jeszcze :)

    pozdrawiam
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja uważam, że bodźce trzeba dawkować z umiarem: nie można zamykać dziecka w 4-ch ścianach, bez zabawek i zupełnie niczego, bo dziecko zwariuje, kiedy "wyjdzie do ludzi". Teraz rynek zabawek zalała fala zabawek grających, migających, śpiewających - one też w pewien sposób stymulują i uczą dzieci. Ale to TY możesz zadecydować, czy Twoje dziecko będzie się bawić taką zabawką 24/7, czy jednak trochę taką, trochę klockami, książeczkami, lalkami, samochodami, itp. Nie bójmy się nowości ze świata dziecka, bo i tak tego nie unikniemy - zawsze jakaś ciotka, babcia, czy ktoś inny może taką zabawkę sprezentować bez konsultacji z Rodzicem dziecka. Ale równocześnie nie przesadzajmy w drugą stronę - nie można wiecznie dziecka trzymać pod parasolem.

    Takie jest moje zdanie, tego się trzymam i wydaje mi się, że moje dziecko jest szczęśliwe. Bo jego zdrowie i szczęście jest najważniejsze! :)

    OdpowiedzUsuń