Czy Dziecko ma tylko Matkę a Ojca już nie?

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Już długo się zastanawiałam nad tym, by o tym napisać. Strasznie mnie to ostatnio denerwuje, dlatego stwierdziłam, że poruszę ten temat, bo jestem bardzo ciekawa Waszych opinii :) 
No to zaczynamy!

Czytałam ostatnio bardzo ciekawy artykuł odnośnie zachowań dzieci w miejscach publicznych, dokładnie w gastronomii. Często słychać w takich miejscach komentarze w stylu: „Jak Pani to Dziecko wychowała!” lub „Może Pani uciszyć to Dziecko?”. Zastanawiające dla mnie jest to, że przecież to Dziecko ma też Ojca?! Przecież siedzi obok Matki, która jest tak napiętnowana. Kurcze, czemu Matka jest temu winna, a Ojciec znika w niewyjaśnionych okolicznościach? Czemu ludzie nie zauważają, że siedzi obok niej i też jest przecież odpowiedzialny za wychowanie Dziecka?

Niestety takie sytuacje dotyczą i mnie. Myślę, że Was – drogie Mamy – też. Ostatnio przy śniadaniu noworocznym z przyjaciółmi rozmawialiśmy, że jestem niewyspana , bo Młoda wstała bardzo wcześnie, a synek przyjaciół wstał chwilę przed śniadaniem. Rozmawialiśmy, że jestem niewyspana itd. I padło hasło: „Masz to, tak jak sobie wychowałaś dziecko. Ja mam dziecko wychowane, że śpi długo rano”. I wtedy stwierdziłam, że muszę koniecznie poruszyć ten temat na blogu. W tej całej sytuacji T. nie istniał. Jakbym była Matką samotnie wychowującą dziecko.

Nie raz miała miejsce sytuacja, gdy byliśmy gdzieś na mieście, czy u kogoś w odwiedzinach i okazywało się, że nie wzięłam słoiczka z jedzeniem, czy skończył się krem na odparzenia. Wiecie, co wtedy słyszałam od T.? „No to jak Ty spakowałaś to dziecko?” Zazwyczaj odpowiadam, że przecież Nasze dziecko ma też ojca i może ją spakować , więc nie rozumiem w czym problem?!

Byliśmy na spacerze w ubiegły weekend. Było dość mroźno, jednak nie jakoś bardzo. Oczywiście nie obeszło się też bez komentarza: „No ale w kombinezon to mogłaś ubrać dziecko”. No oczywiście, bo nie ważne, że razem wychodziliśmy z domu. T. zapinał Młodą w wózku. Nie no wtedy jakoś nie zauważył, w co jest ubrana :) Niedawno rozmawiałyśmy o tym z przyjaciółką, że faceci najczęściej, gdy trzeba wyjść z domu, to zakładają kurtkę, buty i tupiąc patrzą na zegarek mówiąc: „No długo jeszcze, bo grzeje się”. Na co, gdy odpowiadasz mu: „A dziecko spakowałeś?", jest konsternacja... :) To takie zabawne, naprawdę :)

Nie wiem, czy tak macie, ale czy u Was facet też jakoś ginie i Wasze dziecko ma tylko Mamę? :) 
Piszcie!

A.

0 komentarze: