Rożki z twarożkiem mandarynkowym

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Inspiracja z Moich Wypieków. Polecam na śniadanie:)

Potrzebujemy:
300-350 gram twarogu mielonego (taki jak na sernik)
1 opakowanie ciasta francuskiego
1 żółtko
1 łyżka miękkiego masła
5-7 łyżek cukru drobnego do wypieków (można zastąpić cukrem pudrem)
skórka otarta z jednej mandarynki
sok z połowy mandarynki
1 jajko roztrzepane z mlekiem do posmarowania


Ciasto francuskie wyjmujemy z lodówki i pozostawiamy do ocieplenia. Gdy ciasto będzie miało temperaturę pokojową, nie skurczy się podczas pieczenia.

Przygotowujemy nadzienie. Twaróg łączymy z cukrem, żółtkiem, skórką i sokiem z mandarynki. Dokładnie mieszamy. Nie dajemy więcej soku bo nadzienie będzie bardzo lejące, a powinno być raczej zbite.

Ciasto dzielimy na 6 takich samych kwadratów. Na każdy kwadrat układamy nadzienie. Brzegi kwadratu smarujemy rozbełtanym jajkiem i sklejamy boki, tak by nadzienie Nam nie wyszło. Składamy ciasto po przekątnej, tak by powstały trójkąty. Zlepiamy dokładnie boki przy pomocy widelca. Wierzch smarujemy jajkiem. W każdym trójkącie, robimy nakłucia w dwóch miejscach delikatnie nożem, tak by para doszła do Naszego nadzienia. Dzięki temu będziemy pewni, że nadzienie się upiecze.

Pieczemy w temperaturze 220 stopni przez około 20-25 minut. Aż do zrumienienia ciasta.


Smacznego!!!

0 komentarze:

Tarta z borówkami

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

To połączenie różnych przepisów, które już tutaj wstawiałam:)

Na spód potrzebujemy:
300-350 gram mąki
1/2 kostki masła
1/2 szklanki cukru pudru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 jajko

Na masę do tarty potrzebujemy:
500 gram serka mascarpone
2 laski wanilii
2/3 szklanki cukru pudru

Zaczynamy od spodu.
Wszystkie składniki mieszamy ze sobą do połączenia. Nie zagniatamy długo ciasta bo będzie się kruszyło.Blachę wykładamy papierem do pieczenia i wykładamy na nie ciasto. Nakłuwamy widelcem i wkładamy do lodówki na około 30 minut. Po tym czasie wypiekamy tartę w 150-160 stopniach. Na wierzch ciasta kładziemy papier do pieczenia i kładziemy obciążniki (możecie użyć monet). Pieczemy przez około 10-12 minut. Wyjmujemy z piekarnika, zdejmujemy papier i obciążniki i wkładamy ponownie do piekarnika na około 10 minut. Powinna być lekko zarumieniona.

W tym czasie zajmujemy się nadzieniem. Serek mascarpone łączymy w misie miksera z cukrem pudrem. Laskę wanilii kroimy na pół i przesuwając wzdłuż nożem wydobywamy nasiona. Ponawiamy czynność przy drugiej lasce. Nasiona wrzucamy do serka i cukru. Dokładnie mieszamy.

Gdy spód będzie wypieczony a tarta przestygnie, wykładamy na wierz delikatnie nadzienie serowe. Potem układamy borówki. Przyozdabiamy miętą lub bazylią.


Szybko i smacznie!

Smacznego!

0 komentarze:

Kurczak z szynką parmeńską i smażonym ryżem

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Kiedyś dostałam od M. i A. (przyjaciółki) książkę Jamiego Olivera. Książka jest świetna, a przepis naprawdę prosty.

Na smażony ryż potrzebujemy:
2 opakowania ugotowanego ryżu
2 średniej wielkości cebule
1 puszka groszku
sól/pieprz

Na kurczaka z szynką parmeńską
2 piersi kurczaka
1 opakowanie szynki parmeńskiej
skórka z jednej cytryny
1/2 cytryny
świeże oregano (może być też suszone)
4 łyżki startego parmezanu

dresing do sałaty
2 łyżki jogurtu greckiego
sok z cytryny
skórka otarta z jednej cytryny
oliwa z oliwek
świeży pieprz
sól

Zaczynamy od ugotowania ryżu. W między czasie, jak ryż się gotuje podsmażamy na patelni, na niewielkiej ilości oliwy cebulę. Po ugotowaniu ryżu, dorzucamy go na patelnię. Gdy ryż połączy się z cebulą i oliwą dorzucamy groszek. Nie odsączamy go. Wrzucamy w całości, łącznie z wodą jaka jest w puszce. W ten sposób ryż nie będzie suchy. Można dodać też trochę oliwy.
Ryż gotowy:)

Przygotowujemy kurczaka.
Pierś kroimy wzdłuż tak, aby powstały dwa, spore kotlety. Od wewnętrznej strony nacinamy lekko mięso robiąc krzyżyk. Od zewnętrznej strony nacieramy kurczaka skórką z cytryny. Kładziemy starty parmezan oraz oregano. Przykrywamy szynką parmeńskiej. Szynka powinna zakrywać całe mięso z kurczaka. Jeśli jest taka potrzeba, nakładamy dwa plasterki szynki parmeńskiej. Skrapiamy lekko oliwą. Na tak przygotowaną porcję, kładziemy folię spożywczą i delikatnie wklepujemy szynkę w mięso przy pomocy tłuczka. W ten sposób tłuczek nam się nie pobrudzi, a szynka nie odpadnie podczas smażenia.
Każdą porcję kurczaka smażymy po około 5 minut z każdej strony. Zaczynamy od strony gdzie jest szynka parmeńska. Nie używamy tłuszczu. To dzięki szynce będziemy mieli na czym smażyć:) Z doświadczenia wiem, że czasem czas smażenia jest krótszy, czasem dłuższy. Wszystko zależy od grubości mięsa. Ja po prostu po 5 minutach kroję lekko kawałek by zobaczyć czy zrobił się w środku. Polecam Wam tak samo:)

Do kurczaka i ryżu świetnie pasuje krucha sałata z lekkim dresingiem. Wszystkie składniki dresingu łączymy ze sobą i gotowe:)


Smacznego!

0 komentarze:

Blue Monday

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Gdyby ktoś jeszcze nie czytał to dziś jest niestety ten najbardziej depresyjny dzień w roku. Ja założyłam sobie, że dziś będę się tylko uśmiechać. Nawet gdyby to miało znaczyć, że sama do siebie:)

Artykuł ciekawy. Myślę, że warto przeczytać.

http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,54420,17274762,Dzis_mamy_najbardziej_depresyjny_dzien_w_roku__FELIETON.html


Strasznie podoba mi się fragment gdzie najpierw autor pisze o samotnym psie uwiązanym przed sklepem, który czeka na swojego właściciela. W momencie gdy to przeczytałam zrobiło mi się strasznie smutno gdy pomyślałam jaki biedny i smutny ten pies. 
Ale potem jest fragment o tym jak pies cieszy się, jak właściciel wraca. I podany przykład niedawno zasłyszany przez autora. Od razu twarz się cieszy:) Zawsze są jakieś pozytywy, tylko trzeba je znaleźć!

I właśnie dlatego mimo wszystko, że dziś ten depresyjny dzień.
Radosnego dnia!!!!

A.

0 komentarze:

Krajanka owsiano - kokosowa

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Nie wiedziałam, że jest to tak proste:)
Tradycyjnie inspiracja z Moich Wypieków

Potrzebujemy:
200 gram masła
150 gram cukru demerara
2 łyżki miodu
270 gram płatków owsianych
100 gram wiórków kokosowych
100 gram posiekanych kandyzowanych czereśni
80 gram kandyzowanej pomarańczy

Formę do pieczenia o wymiarach mniej więcej 17 x 27 cm (ja miałam trochę większą i też było ok) wyłożyć papierem do pieczenia. W dużym rondlu roztopić masło, cukier i miód. Gdy wszystko się rozpuści dodajemy płatki owsiane, wiórki kokosowe i kandyzowane owoce. Starannie mieszamy. 
Masę przesypać do blaszki i docisnąć łyżką ponieważ będzie dość sypka.



Pieczemy w piekarniku rozgrzanym na 170 stopni przez około 30 minut. Wyjmujemy z piekarnika i kroimy po około 15 minutach od wyjęcia, jak są lekko ciepłe. Jak będą całkiem zimne, będą bardzo twarde i nie dadzą się pokroić.

Smacznego!

0 komentarze:

Sernik creme brulee

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Na samym początku wydał mi się trudny, jednak nie zrażajcie się. Jest naprawdę łatwy i pyszny.
U T. w pracy wszyscy się nim zajadali:)

Tradycyjnie inspiracja z Moich Wypieków.

Na masę serową potrzebujemy:
(wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej)

750 gram twarogu na sernik
1 opakowanie (250 gram) serka mascarpone
1 puszka mleka skondensowanego słodzonego
1/2 szklanki drobnego cukru do wypieków (można zastąpić cukrem pudrem)
1 opakowanie cukru waniliowego
4 jajka
1 łyżka mąkipszennej
1,5 łyżki mąki ziemniaczanej

Wszystkie składniki połączyć ze sobą. Nie mieszamy jednak długo - jedynie do połączenia składników. W innym wypadku niepotrzebnie napowietrzymy masę i sernik będzie nie równy po wypieczeniu, a chcemy by był równy jak stół.

Formę o średnicy około 24-26 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Wykładamy samo dno. Z zewnątrz foremkę owinąć folią aluminiową, ponieważ sernik będzie pieczony w kąpieli wodnej. Do formy przelać masę serową i piec w temperaturze 150 stopni (bez termoobiegu) około 60-70 minut. Wierzch sernika powinien być wypieczony również na środku. Powinien być sprężysty, ale nie powinien być zarumieniony. Kąpiel wodną można zastąpić inną metodą: na dno piekarnika wstawiamy naczynie żaroodporne z wrzątkiem. 

Składniki na creme brulee:
(wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej)

4 żółtka
3 łyżki cukru z prawdziwą wanilią
300 ml śmietany kremówki 36%, zagotowanej i lekko przestudzonej

Żółtka ubić z cukrem, aż do momentu kiedy zmienią kolor na jaśniejszy. Dodajemy kremówkę i miksujemy do połączenia. Nie dłużej.

Po wyjęciu sernika z piekarnika temperaturę obniżamy do 120 stopni.
Delikatnie, łyżką wazową wlewamy na wierzch sernika creme brulee. Wstawiamy do piekarnika na 45-60 minut. Krem będzie gotowy, gdy środkowa część będzie sprężysta i lekko galaretowata. Krem nie powinien się zarumienić.
Chłodzimy w lodówce co najmniej 12 godzin.



Przed samym podaniem posypujemy wierzch 3-4 łyżkami cukru. Cukier karmelizować przy pomocy palnika.

Smacznego!

A.

0 komentarze:

Taka smutna, choć Mama

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Artykuł bardzo połączony z wcześniejszym, który przed chwilą wstawiłam.
O depresji.

http://www.charaktery.eu/porady/4018/Taka-smutna-cho%C4%87-mama-/

Jako, że mi jest to temat obcy, uważam, że warto i trzeba o nim czytać. Po to by dowiedzieć się, że może być różnie i po to by czegoś się więcej dowiedzieć w tym temacie. By temat nie był Nam tak obcy.

Sama do swojej pracy magisterskiej, badałam dość dużą grupę ludzi. Muszę powiedzieć, że zaskoczyły mnie wyniki badań zrobionych przez autorkę. Przekonana bardziej bym była, że temat depresji będzie bardziej dotyczył osoby młode, a nie około 30tki. Myślałam, że depresja w większości może dotyczyć dziewczyny bardzo młode, które nie planują rodziny i nie są przygotowane do rodzicielstwa.

Polecam Wam.
Myślę, że artykuł jest bardzo wartościowy.

A.

0 komentarze:

Mamą być

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Artykuł wydał mi się bardzo ciekawy dlatego go wrzucam.

http://www.charaktery.eu/psycho-tropy/8324/Mam%C4%85-by%C4%87-/

Muszę powiedzieć, że mnie temat depresji poporodowej nie dotknął. Wiem jednak, że jest to temat powszechny jednak nie zawsze  mówi się o tym na głos. 

Zaciekawił mnie pomysł dwóch autorek artykułu, o stworzeniu takiego miejsca dla młodych mam właśnie po porodzie. Zgodzę się z nimi, że najwięcej literatury znajdujemy odnośnie ciąży czy wychowania dziecka - temat świeżo upieczonej matki, odchodzi gdzieś na bok. Pamiętam jak Nas wszyscy odwiedzali. Jak chcieli zobaczyć Młodą, to w większości wszyscy skupiali się na niej. Nieliczni pytali jak ja się czuję. Nie przeszkadzało mi to na początku, ale po jakimś czasie faktycznie zaczęłam na to zwracać uwagę, że nie jestem wcale ważna.

Dziewczyny w tym artykule piszą o braku pomocy ze strony szpitala czy szkoły rodzenia. Nie wiem czy w każdym szpitalu tak jest, ale u mnie szpital bardzo fajnie podszedł do tematu świeżo upieczonej mamy - zwłaszcza, że to był mój pierwszy poród. Położne były takie fajne, że pierwszą noc Młoda była na oddziale noworodkowym bym mogła się wyspać. I żeby nikt nie miał wątpliwości, nie miałam "wykupionej" położnej. Były pomocne, chętnie wszystko pokazywały. Była Pani psycholog kilka razy i rozmawiała ze mną, robiła wywiad. Jeśli chodzi o pomoc na szkole rodzenia, było podobnie. Chodziłam do szkoły rodzenia przy szpitalu, w którym rodziłam. Było sporo wykładów o pielęgnacji po porodzie, o opiece, o diecie karmiącej. Dostaliśmy mnóstwo materiałów i próbek.

Stwierdziłam jednak, że to, że mnie nie dotyczył ten temat nie znaczy, że dotknął którąś z Was. Dla mnie, to bardzo dobry tekst by móc komuś pomóc i by rozpoznać objawy każdej z depresji.

A Wy jak uważacie?

A.

0 komentarze:

Batoniki śniadaniowe

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 1

Tradycyjnie inspiracja z Moich wypieków:)

Potrzebujemy:
1 puszkę mleka zagęszczonego słodzonego
100 gram wiórków kokosowych
250 gram płatków owsianych
100 gram suszonej żurawiny
50 gram nasion słonecznika
50 gram pestek dyni
50 gram sezamu

Formę o wymiarach około 23 x 33 cm wykładamy papierem do pieczenia. Piekarnik rozgrzewamy do 130 stopni.

Mleko zagęszczone lekko podgrzać w garnuszku. Wszystkie pozostałe składniki wymieszać w oddzielnej dość sporej misce.  Gdy mleko będzie ciepłe, wlewamy je do produktów sypkich i dokładnie mieszamy.

Tak gotową mieszankę wylewamy na blachę i wkładamy do nagrzanego piekarnika na około 60 minut. Kroimy po około 15 minutach od wyjęcia na 16 batoników.



Smacznego!

1 komentarze:

Makaron z łososiem i szpinakiem

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Potrzebujemy:
(na 4 porcje)

500 gram łososia
1 opakowanie (330 ml) śmietany 30 %
250 gram szpinaku (dowolnie świeży lub mrożony)
2 średnie cebule
4 ząbki czosnku
3 łyżki masła
2 łyżki oliwy
makaron (tyle ile zjecie:))
3 gałązki świeżego oregano
2 gałązki świeżego rozmarynu
sól/pieprz (ewentualnie wegeta/kucharek)

Łososia pieczemy w folii w temperaturze 180 stopni przez około 40 minut. Łososia nie doprawiamy. Kładziemy na niego 1 łyżkę masła oraz świeże zioła. Zawijamy w folię aluminiową i pieczemy.

W tym czasie przyrządzamy szpinak. Jeśli jest mrożony to rozmrażamy. Podsmażamy go na 2 łyżkach masła i dodajemy 2 ząbki przeciśniętego przez praskę czosnku. Dodajemy pokrojoną cebulę.

Gdy łosoś się upiecze rozgniatamy go na kawałki. Dorzucamy go do szpinaku i podlewamy oliwą jeśli jest taka potrzeba. Pozostałe ząbki czosnku kroimy w plasterki i dorzucamy na patelnię. Gdy lekko się zarumieni zalewamy wszystko śmietanką. Czekamy aż sos się zredukuje i doprawiamy.
Podajemy ze swoim ulubionym makaronem.



Smacznego!

0 komentarze:

Matki i córki

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 1

Wrzucam ten artykuł bo jestem ciekawa Waszych opinii.

 http://www.charaktery.eu/charaktery/2013/05/wstepniak/

Muszę Wam powiedzieć, że ja się totalnie nie utożsamiam z opinią autorki artykułu. Nie dotyczy on ani mnie ani mojej siostry ani tym bardziej mojej mamy. Nie wiem jak jest u Was, ale wśród wielu moich znajomych myślę, że nie byłby tekstem trafionym.
Ja nigdy nie uważałam się za idealną córkę, a moja mama nigdy nie dała mi odczuć, że mam być idealna. Zawsze mi powtarzała i powtarza do dziś, że nie ma dzieci idealnych. W ogóle to stwierdzenie, że matka oczekuje, że dziecko będzie idealne wydaje mi się strasznie dziwne. Spotkałam się z tym, że jedynym czego się oczekuje i o czym się marzy gdy czeka się na swoje dziecko to, to by było zdrowe. To jest największa nagroda dla rodzica, a nie jakiś wyśrubowany ideał.

Ostatnio nawet rozmawiałam z przyjaciółką o tym jak moja relacja z mamą się zmieniła odkąd sama jestem matką. Przeczytałam bowiem jakiś czas temu pewien artykuł, że babcie zupełnie inaczej kochają swoje wnuki a zupełnie inaczej swoje dzieci. Czyli wychodzi na to, że moja mama bardziej kocha Młodą niż mnie. Zapytałam jej o to, i wiecie co się okazało? Zawahała się i zanim cokolwiek mi odpowiedziała to minęła dłuższa chwila:) Dla mnie to był znak twierdzący. O tym właśnie moim zdaniem warto napisać, bo myślę, że to bardzo ciekawy temat. Zastanawia mnie, czemu babcia kocha bardziej niż swoje dzieci, swoje wnuki? Dlatego, że to przedłużenie rodu? Sama nie wiem ale jest to bardzo intrygujące :)

A Wy jak myślicie?
Piszcie!

A.

1 komentarze:

Hojne dzieci

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Dziś nieco krótki artykuł ale myślę, że wartościowy.

 http://www.charaktery.eu/wiesci-psychologiczne/8872/Hojne-dzieci-/

Po przeczytaniu tego krótkiego tekstu muszę powiedzieć, że jestem zaskoczona równie bardzo jak autorka. Nie spodziewałam się takiej postawy dzieci. Ciekawe, że dzieciaki tak chętnie podzieliłyby się wygraną. Czy byłoby tak, gdyby była to prawdziwa wygrana? No nie wiem. Czasem mam wrażenie, że staramy się My jako dorośli zachowywać się jak Robin Hood. Zwłaszcza, jeśli chodzi o pomaganie ale gdy mówimy o pieniądzach, których nie mamy. Jak już je mamy, to najczęściej wydajemy na luksusowe samochody, "modne" marki odzieżowe czy jakiekolwiek inne bzdety. A skoro my tak robimy jako dorośli, to może dzieci przybierają taką samą "maskę" jak My biorąc z Nas przykład.

Sama nie wiem... zastanawiające.

Zawsze mnie denerwuje, że jak powołujemy się na jakieś badania to bardzo, ale to bardzo rzadko są to badania polskich naukowców. Może jako psycholog powinnam zbadać takie zachowania u polskich dzieci?:) Kto wie, może kiedyś się o to pokuszę.

Miłego wieczora!

A.

0 komentarze:

Czy Dziecko ma tylko Matkę a Ojca już nie?

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Już długo się zastanawiałam nad tym, by o tym napisać. Strasznie mnie to ostatnio denerwuje, dlatego stwierdziłam, że poruszę ten temat, bo jestem bardzo ciekawa Waszych opinii :) 
No to zaczynamy!

Czytałam ostatnio bardzo ciekawy artykuł odnośnie zachowań dzieci w miejscach publicznych, dokładnie w gastronomii. Często słychać w takich miejscach komentarze w stylu: „Jak Pani to Dziecko wychowała!” lub „Może Pani uciszyć to Dziecko?”. Zastanawiające dla mnie jest to, że przecież to Dziecko ma też Ojca?! Przecież siedzi obok Matki, która jest tak napiętnowana. Kurcze, czemu Matka jest temu winna, a Ojciec znika w niewyjaśnionych okolicznościach? Czemu ludzie nie zauważają, że siedzi obok niej i też jest przecież odpowiedzialny za wychowanie Dziecka?

Niestety takie sytuacje dotyczą i mnie. Myślę, że Was – drogie Mamy – też. Ostatnio przy śniadaniu noworocznym z przyjaciółmi rozmawialiśmy, że jestem niewyspana , bo Młoda wstała bardzo wcześnie, a synek przyjaciół wstał chwilę przed śniadaniem. Rozmawialiśmy, że jestem niewyspana itd. I padło hasło: „Masz to, tak jak sobie wychowałaś dziecko. Ja mam dziecko wychowane, że śpi długo rano”. I wtedy stwierdziłam, że muszę koniecznie poruszyć ten temat na blogu. W tej całej sytuacji T. nie istniał. Jakbym była Matką samotnie wychowującą dziecko.

Nie raz miała miejsce sytuacja, gdy byliśmy gdzieś na mieście, czy u kogoś w odwiedzinach i okazywało się, że nie wzięłam słoiczka z jedzeniem, czy skończył się krem na odparzenia. Wiecie, co wtedy słyszałam od T.? „No to jak Ty spakowałaś to dziecko?” Zazwyczaj odpowiadam, że przecież Nasze dziecko ma też ojca i może ją spakować , więc nie rozumiem w czym problem?!

Byliśmy na spacerze w ubiegły weekend. Było dość mroźno, jednak nie jakoś bardzo. Oczywiście nie obeszło się też bez komentarza: „No ale w kombinezon to mogłaś ubrać dziecko”. No oczywiście, bo nie ważne, że razem wychodziliśmy z domu. T. zapinał Młodą w wózku. Nie no wtedy jakoś nie zauważył, w co jest ubrana :) Niedawno rozmawiałyśmy o tym z przyjaciółką, że faceci najczęściej, gdy trzeba wyjść z domu, to zakładają kurtkę, buty i tupiąc patrzą na zegarek mówiąc: „No długo jeszcze, bo grzeje się”. Na co, gdy odpowiadasz mu: „A dziecko spakowałeś?", jest konsternacja... :) To takie zabawne, naprawdę :)

Nie wiem, czy tak macie, ale czy u Was facet też jakoś ginie i Wasze dziecko ma tylko Mamę? :) 
Piszcie!

A.

0 komentarze:

Będąc Matką zmienia się pogląd na niektóre tematy

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 1

Ostatnio rozmawiałam ze swoją mamą, że odkąd jestem Matką zupełnie inaczej postrzegam wiele rzeczy. Dopiero teraz rozumiem jak mogło być przykro mojej Mamie gdy się kłóciłyśmy. Jak ciężkie dla rodzica jest usłyszeć wykrzyczane od dziecka "nienawidzę Cię!".

Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, że słowa dziecka do matki, zwłaszcza te wypowiedziane w złości, tak bardzo bolą tą drugą osobę. Ostatnio często się słucha i czyta, że dzieciaki uciekają z domu czy, że zabijają swoich rodziców. Normalnie w głowie mi się to nie mieści, że dzieci mogą w ten sposób potraktować rodziców. Wiecie każdy z Nas był młody i nie myślał o tym co rodzice czują. Chodzi mi o to, że teraz dopiero rozumiem jak wielkim stresem i strachem o swoje dziecko jest przepełnione serce rodzica, którego dziecko ucieka z domu.

Często się śmiejemy z przyjaciółmi, że jak ma się syna to wychowuje się go dla kogoś bo będzie miał żonę. Zawsze wszyscy mówią T., że on przez wzgląd na to, że ma córkę będzie musiał pilnować całego osiedla. Niby to śmiechy niby żarty ale prawdę mówiąc przeraża mnie to co Nas czeka:)
Jakoś wydaje mi się, że jak rodzice Nas wychowywali to było trochę łatwiej, no może inaczej niż teraz gdy my wychowujemy swojego dzieci. Nie było tyle zagrożeń ze strony telewizji czy internetu. Teraz pedofilia czy zabawa w tzw. "słoneczko" na koloniach szkolnych jest na porządku dziennym. Teraz dopiero zmienia mi się pogląd jaka to ciężka praca rodzica nauczyć swoje dziecko by nie ufało obcym. By nie wdawało się w złe towarzystwo.

Nasza w tym ciężka praca by wychować Nasze dzieci tak jak Nas wychowali rodzice. Bo owszem mam wiele wad, T. również. Grzecznymi dziećmi za młodu też nie byliśmy. Ale mam swój rozum i nigdy nie byłam ufna do obcych ludzi. Moim marzeniem jest właśnie osiągnąć w wychowaniu Młodej to co osiągnęli Nasi rodzice wychowując Nas.

A czy Wasze poglądy na niektóre sprawy również się zmieniły?

Piszcie jestem bardzo ciekawa!

A.

1 komentarze:

Dzieciństwo pod presją

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Dla tych co nie śpią artykuł na wieczór a dla tych, którzy śpią artykuł na rano.

Jeszcze jak byłam w ciąży, rozmawialiśmy wielokrotnie z T., że będziemy Młodą wychowywać w bardzo trudnych czasach. Że często rodzice poprzez dzieci chcą spełnić swoje ambicje i swoje marzenia.  Już wtedy obiecaliśmy sobie, że będziemy chcieli wychowywać Młodą tak by czerpała z dzieciństwa jak najwięcej. Jak będzie chciała chodzić na jakieś zajęcia dodatkowe - sama z siebie - to będzie chodzić. Jeśli nie to nie. Nic na siłę. Przecież odpowiedzialność i ciężka praca czekają ją jeszcze w dorosłym życiu. To czemu mamy skracać jej czas dzieciństwa? Oczywiście mówię tutaj o czasie przedszkola, czy wczesnej szkoły. Bo jak będzie nauka to będzie nauka - będziemy ją motywować, pilnować i kibicować jej by szło jej jak najlepiej.

Autorka w tym tekście powołuje się przede wszystkim na wychowanie w Chinach. Dla mnie powiem szczerze jest to dużym zaskoczeniem, bo nie zdawałam sobie sprawy, że edukacja i wychowanie w Chinach tak właśnie wygląda. Rozumiem, że może taki mają system bo każdy wychowuje swoje dzieci tak jak chce, najlepiej jak mu się wydaje. Dla mnie jednak, takie wychowanie to zabijanie kreatywności w dziecku. Wykucie czegoś na blachę nie zawsze jest dobre. Myślę, że właśnie dlatego w Naszej edukacji mamy zajęcia wychowania fizycznego gdzie dzieciaki uczą się owszem rywalizacji ale jednocześnie bawią się. Dlatego mamy też zajęcia z techniki by dzieci mogły się rozwijać kreatywnie. Kurcze do dziś wspominam jak robiliśmy na takich zajęciach latawiec :) Wiecie taki prawdziwy ogromny latawiec! Czad :)

Dobra to tyle ode mnie.
Czytajcie:)
http://www.charaktery.eu/psycho-tropy/8971/Dzieci%C5%84stwo-pod-presj%C4%85/

A ja czekam na Wasze komentarze:)

Dobranoc!

A.

0 komentarze:

Ostatni tydzień ciąży

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 1

Tak sobie dziś przypominam, jak to było gdy byłam jeszcze w ciąży a termin porodu zbliżał się wielkimi krokami.

Od samego początku wydawało mi się, że Młoda będzie z Nami przed terminem. Ale im bliżej było terminu, tym bardziej uświadamialiśmy sobie, że tak się nie stanie. Jak wspominam ten ostatni tydzień to muszę przyznać, że był bardzo nerwowy. Termin porodu przyszedł, a u Nas ni widu ni słuchu by Młoda chciała z Nami być. Jeździliśmy więc od szpitala, gdzie było robione ktg, lekarza który sprawdzał czy jest wszystko ok do domu i tak w kółko. Młoda była bardzo wyczekiwanym dzieckiem, dlatego strach o to czy wszystko będzie w porządku był wielki. Nerwy duże, ktg nie zawsze dobre więc trzeba było powtarzać. Dodatkowy stres i myśli czy na pewno wszystko będzie dobrze. Tyle się czyta przecież, że lekarze przetrzymują poród i potem dziecko rodzi się z jakąś wadą albo co najgorsze umiera w łonie matki.

Nie wiem czy każdy tak ma ale myślę, że człowiek boi się tego czego nie zna. Ja bałam się strasznie przed samym rozwiązaniem właśnie samego rozwiązania. Nie tego, że nie dam rady, że będzie bolało. Wydaje mi się, że mam dość wysoki próg bólu więc jakoś samo to mnie nie przerażało. Bałam się nieznanego i tego, że przy porodzie mogą być jakieś komplikacje. Z góry jednak wiedziałam, że muszę słuchać się położnej i wszystko co powie to trzeba wykonywać. W końcu lepiej się na tym zna niż ja:) I myślę, że to że słuchałam się położnej sprawiło, że bardzo szybko urodziłam swoje pierwsze dziecko bo w 4 i pół godziny. Położne śmiały się, że przy drugim to będzie pewnie w 2 godziny:)

Ostatni tydzień ciąży obfitował też w myśli "czy na pewno wszystko mamy spakowane?" Ja jako mistrz organizacji, lubię mieć wszystko pod kontrolą dlatego też ostatni tydzień przed porodem był  stresujący jeśli chodzi o ten temat.
Jednak był też piękny i bardzo fajny. Wielu przyjaciół odzywało się i pytało jak się czuję, czy Młoda już z Nami jest, kiedy będzie można Nas odwiedzić:) To takie fajne uczucie jak masz garść przyjaciół, którzy szczerze Ci kibicują i równie jak Ty nie mogą doczekać się rozwiązania:) Cudowna była też myśl, że już niedługo Młoda będzie z Nami:)
Człowiek przebiera z nóżki na nóżkę nie mogąc doczekać się swojego maleństwa. Już by się chciało wziąć je na ręce, a ono nie bardzo pcha się na ten świat:) W porównaniu do całej ciąży i stresów jakie jej towarzyszyły ostatni tydzień ciąży minął bardzo szybko:)

Nie bójcie się ostatniego tygodnia ciąży:)

A.

1 komentarze:

Photographer Shoots Family Portraits That Capture the Chaos of Being a Parent

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Kolejny tekst na dziś to portret rodziny widziany oczami znanego fotografa.
Bo nawet jak bardzo chcielibyśmy aby Nasze życie było idealnie poukładane to prawda jest taka że mając dziecko wiele się zmienia.

Moim zdaniem niektóre zdjęcia może i są przerysowane ale myślę, że w dużej mierze są jednak prawdziwe:)  Trzecie zdjęcie, na którym matka jest obładowana a ojciec idzie z telefonem jest dość powszechnie spotykanym przeze mnie widokiem. Postanowiłam, że temat ten trochę opiszę ale to w oddzielnym artykule.
Kolejne zdjęcie "łazienkowe" jest moim totalnym przeciwieństwem. Nie wyobrażam sobie kąpać się czy załatwiać na sedesie razem z dzieckiem. Kurcze jestem z dzieckiem 24 godziny na dobę. Przecież się nic wielkiego nie stanie jak pobawi się samo a ja się umyję i wyszykują lub zostanie z ojcem? Wiem, że może to drastycznie brzmi ale moim zdaniem w całym tym matkowaniu znajdźmy umiar i jakąś prywatność.

Zapraszam co poznania artykułu.

http://petapixel.com/2014/12/30/photographer-shoots-family-portraits-capture-realities-parent/

Jestem ciekawa Waszych opinii :)

Miłego dnia!

A.

ps. Tak się zastanawiam bo mam jedno dziecko i może łatwiej mi jest do tego podejść. Przy dwójce dzieci zmienia się pewnie wszystko łącznie z organizacji wszystkiego. Ale czy naprawdę czeka Nas taki chaos jaki jest przedstawiony na zdjęciach?

0 komentarze:

Czekoladowo-waniliowa tarta z truskawkami

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 1

Jak to T. powiedział to ciasto jest idealne. Wszystko do siebie pasuje.
Wymyśliłam je sama lecz inspiracja klasycznie z Moich Wypieków.

Potrzebujemy:
2 opakowania ciastek czekoladowych HIT
1/2 opakowania masła
750 gram serka mascarpone
0,5 kg truskawek
1 laskę wanilii
1/2 szklanki cukru pudru
2 tabliczki czekolady mlecznej


Blachę o średnicy mniej więcej 25 cm wykładamy papierem. Ciastka HIT rozgniatamy na bardzo drobno i dodajemy roztopione masło. Łączymy wszystko do konsystencji "mokrego piasku". Wykładamy na blachę wyłożoną papierem i dociskamy łyżką zarówno dno jak i boli. Wkładamy do schłodzenia na minimum 30 minut.

Jedno opakowanie serka mascarpone (250 gram) łączymy z roztopionymi tabliczkami czekolady mlecznej. Dokładnie mieszamy do połączenia składników by otrzymać czekoladowy serek. 
Pozostały serek mascarpone łączymy z cukrem pudrem i ziarnami z jednej laski wanilii.

Po schłodzeniu spodu wykładamy na dno najpierw warstwę czekoladową. Dokładnie rozprowadzamy i wygładzamy. Następnie wykładamy warstwę waniliową. Będzie dość gęsta dlatego polecam wyłożyć ją w kilku miejscach na tarcie, by było łatwiej ją rozprowadzić. Gdy jest już wygładzona układamy poprzecinane w połowie truskawki. 
Wkładamy do schłodzenia na 2-4 godziny.



Smacznego!

A.

1 komentarze:

Beza z kremem cytrynowym

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Beza sama w sobie wydaje mi się trudnym ciastem. Zrobienie dobrej bezy jest wyczynem. Przynajmniej dla mnie. Może mistrzem nie jestem, ale ta beza jest świetna. I wcale nie jest pioruńsko słodka:)

Potrzebujemy:

Na blaty bezowe:
6 białek
300 gram drobnego cukru do wypieków
1 łyżka soku z cytryny
szczypta soli

Na papierze do pieczenia rysujemy dwa okręgi o średnicy około 23 cm. Blaszkę smarujemy masłem i kładziemy na nią papier. Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni.

W misie miksera ubijamy białka ze szczyptą soli aż się mocno zetną. Po tym czasie dodajemy cukier - łyżka po łyżce. Na sam koniec dodajemy sok z cytryny. Tak ubite białka rozkładamy w narysowane wcześniej dwa okręgi.
Wkładamy do piekarnika jednak po 5 minutach zmniejszamy temperaturę do 140 stopni i pieczemy 90 minut. Beza powinna być zarumieniona i popękana. Gdy minie ten czas wyłączamy piekarnik, uchylamy drzwiczki i zostawiamy bezy do wyschnięcia. Najlepiej na całą noc.

Nadzienie bezy:
1 opakowanie serka mascarpone (250 gram)
150 gram lemon cudru (przepis znajdziecie na samym dole)
250 ml śmietany 30%

W misce wymieszać łyżką serek mascarpone z lemon cudr. W misie miksera ubić na sztywno śmietanę kremówkę i dodać do serka z lemon cudrem. Najlepiej połączyć je rózgą tak by krem był delikatny.

Pierwszy blacik bezowy układamy na paterę. Wykładamy masę na nadzienie i przykrywamy drugim blacikiem bezowym. Dekorujemy cukrem pudrem lub tak jak ktoś lubi:)



Smacznego!

A.

LEMON CUDR
Potrzebujemy:
2 duże jajka
2 żółtka
160 gram drobnego cukru do wypieków
80 gram masła
skórka i sok z dwóch cytryn.

W garnuszku jajka roztrzepujemy z żółtkami. Łączymy z cukrem za pomocą rózgi. Stawiamy na kuchni na małej mocy palnika. Cały czas mieszamy. Dodajemy masło, sok i skórkę z cytryny. Mieszamy do otrzymania gładkiej, gęstej konsystencji. Przypomina trochę budyń.
Zdejmujemy z palnika i przecieramy przez sitko by nie było żadnych grudek. Wstawiamy do lodówki na całą noc. 

Uwaga! Można taki krem przechowywać do 7 dni w lodówce w zamkniętym szczelnie pojemniczku. Jest pyszny tak po prostu do ciastek czy kanapek:)

0 komentarze:

Rodzina, ach, rodzina

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Dziś nieco z innej strony. Nie tylko Matka i Dziecko ale przede wszystkim Rodzina.

Znalazłam w Wysokich Obcasach. Zapraszam do czytania bo artykuł wydaje mi się ciekawy.


Ten artykuł skłonił mnie do przemyśleń, że faktycznie moje kłótnie z siostrą sprawiły, że nauczyłam się sztuki negocjacji i kontrargumentów. Marzy mi się by Młoda miała rodzeństwo by razem ze swoim rodzeństwem doskonaliła te same "sztuki" co ja. Chcąc nie chcąc będzie starszą siostrą:)
W artykule autor mówi też o tym, że jak żyjemy w pojedynkę to "szybciej się sypiemy". Nigdy się nad tym nie zastanawiałam ale chyba faktycznie coś w tym jest. Człowiek jest w gorszej kondycji odpornościowej i ciężej mu się żyje a że tęskni za tymi, których nie ma to umiera szybciej. Dużo w tym artykule o negatywach bycia singlem. A co z tymi, którzy są nimi z wyboru? Przecież nie ma nic złego w tym, że ktoś nie potrzebuje drugiej osoby by być szczęśliwym. Przecież może spełniać się zawodowo. 

Strasznie podoba mi się stwierdzenie w tym artykule, że dobre relacje z rodziną sprawiają, że żyje się dłużej. Moja babcia kończy w tym roku 93 lata:) Młoda jest jej 12stą prawnuczką. Chciałabym dożyć takiego wieku!

Jednak najbardziej podoba mi się zdanie: "Badania dowodzą, że przytulanie się w każdym wieku ma pozytywny wpływ na nasz mózg" :) To świetne podsumowanie :)
 

Miłego wieczora!

A.

0 komentarze:

Klasyczne Tiramisu

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Klasyczne Tiramisu jest ulubionym ciastem mojego Teścia:) Lubię je robić bo jest łatwe i szybkie. A przede wszystkim jest bez pieczenia:)

Ja lubię dużo kremu ale Wy oczywiście możecie zmienić proporcje tak by mieć tyle kremu ile lubicie:)

Potrzebujemy:
2 duże opakowania biszkoptów
szklankę zaparzonej czarnej kawy
750 gram serka mascarpone
1/2 szklanki cukru pudru
500 ml śmietany 30%
1 kieliszek białego rumu
1/3 szklanki kakao

Formę do tiramisu wykładamy papierem, dzięki temu będzie Nam łatwiej pokroić ciasto. Gorącą jeszcze kawę łączymy z rumem i mieszamy. 
Śmietanę kremówkę ubijamy w misie miksera na sztywno. W czasie gdy śmietana się ubija łączymy serek mascarpone z cukrem pudrem. Ważne by serek mieszać drewnianą łyżką. Do wymieszanego serka dodajemy ubitą na sztywno śmietanę i mieszamy drewnianą łyżką.
 Biszkopty nasączamy wkładając do mieszanki z kawą i rumem. Ważne by namoczyć je z jednej strony i nie dłużej jak 3 sekundy. Po jakimś czasie zmiękną dlatego nie można dłużej ich namaczać bo ciasto będzie jak paćka.
Układamy pierwszą warstwę nasączonych biszkoptów. Na biszkopty kładziemy masę serka i śmietany. Wygładzamy i posypujemy kakao. Powtarzamy czynność.

Tak gotowe ciasto wkładamy na kilka godzin do schłodzenia.





Smacznego!

A.


0 komentarze:

Tarta snickersowa

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 1

Jest szybka i bardzo smaczna.
Oczywiście dla smakoszy słodkiego bo jest bardzo słodka:)

Potrzebujemy:

Na spód:
1,2 opakowania ciastek HIT z nadzieniem czekoladowym
1/2 kostki masła

Nadzienie:
1 opakowanie serka mascarpone (250 gram)
1 puszka kajmaku
1 czekolada biała
5 snickersów
1 śmietana 36% (300 gram)


Blachę o średnicy około 25 cm wykładamy papierem do pieczenia. Kruszymy ciastka i masło. Łączymy ze sobą do otrzymania "mokrego piasku". Wyklejamy blachę łącznie z bokami i wkładamy do schłodzenia na 30 minut.

Po tym czasie zabieramy się za nadzienie. Serek mascarpone umieszczamy w misie miksera i łączymy na gładką masę z 3/4 puszką kajmaku. Zostawiamy sobie pozostałą część kajmaku do przyozdobienia ciasta. Aby kajmak dobrze się połączył i nie był twardy, zbity można go podgrzać w garnuszku by był bardziej lejący. Dodajemy rozpuszczoną białą czekoladę. Na koniec wrzucamy pokrojone bardzo drobno 4 snickersy. Wkładamy do schłodzenia na kilka godzin a najlepiej na całą noc. Następnego dnia lub po kilku godzinach ubijamy na sztywno śmietanę 36% tak by była bardzo ubita. Wykładamy ją na wierz masy serowo-kajmakowej. Podgrzewamy kajmak by był lejący i dekorujemy ciasto według własnego pomysłu. Na koniec pokruszony/pokrojony snickers.




Smacznego!

A.

1 komentarze: