Moje pierwsze dziecko...

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 1

A.(przyjaciółka) jest obecnie w ciąży i pomagam jej zebrać wszystko w jedną szufladkę jeśli chodzi o informacje. Stwierdziłam, że może warto również Wam napisać o moich odczuciach co jest Nam jako Matkom potrzebne. Ja zanim wszystko sobie zorganizowałam trochę minęło. Może coś z tego wykorzystacie.

Do szpitala....
Nie będę Wam pisać ile czego wzięłam. Na pewno taką rozpiskę dostaniecie na niejednej szkole rodzenia bądź znajdziecie w sieci. Jest to ogólnie dostępne. 
Bardziej chciałabym Wam napisać co Nam się przydało a czego Nam zabrało jak byliśmy w szpitalu.
* Szlafrok -jeśli chodzi o mnie to niepotrzebnie wzięłam. Choćbyś nie wiem jak bał się zimna to na oddziale dziecięcym jest piekielnie ciepło. Dodatkowo pamiętam jaka towarzyszyła mi adrenalina i przerażenie. Opiekowałam się dzieciakami ale to jest moje i wszystko trzeba przy nim zrobić:) Moim zdaniem zbędny jest szlafrok.
* Koszula rozpinana - miałam dwie i prawdę mówiąc to za mało. Uwierzcie mi szybko się brudzą. Myślę, że minimum 3-4 sztuki są potrzebne. Ja kupowałam je na allegro razem z innymi rzeczami u jednego dostawcy. Czasem warto popatrzeć bo najczęściej mają jeszcze inne produkty, których się szuka. Czasem gdy się poszuka na zwykłym bazarze, można znaleźć ją taniej niż w sieci.
* Koc - Nam go zabrakło. Jakoś nie przyszło mi do głowy, że przecież jak dziecko się urodzi to będzie mu zimno. Myślałam, że się go kołdrą przykryje jak będzie na mnie leżeć i tyle:) No cała ja:) W każdym razie myślę, że taki najzwyklejszy koc, który macie w domu warto wziąć. Wtedy nie stresujecie się, że maluszek traci ciepło. Jasne, w szpitalu mają ale fajnie mieć swoje nich obce.
* Rożek - bardzo go chciałam ale zaraz po wyjściu ze szpitala podarowaliśmy go koleżance, która chciała go sobie specjalnie kupić. Moim zdaniem zbędny wydatek. Przydaje się tylko wtedy jak jest ktoś nie wprawiony w noszenie dziecka i się boi. To właśnie po to, by czuł się pewniej owija się dziecko w rożek. W tzw. mydelniczkach w szpitalu, w których jest maluch spokojnie jak będzie leżał w kocyku będzie mu wygodnie. Myślę, że jak macie i tak wiele wydatków to warto z tego zrezygnować.
 
Nie będę Wam pisać co dokładnie trzeba mieć bo to również można znaleźć w sieci. Jeśli chcecie to oczywiście napiszę. Napiszcie w mailu co byście chciały by tam ująć.
Stwierdziłam, że skupię się na tych najważniejszych moim zdaniem, nietypowych rzeczach, które warto mieć. A także na takich rzeczach, o których jak nie miałam dziecka nie pomyślałabym a wydaje mi się to sprytnym rozwiązaniem.

Dodatkowo
* Laktator - ja miałam dzięki uprzejmości jednej z koleżanek. Myślę, że jest niezbędny. Zwłaszcza, że przy pierwszym dziecku jest ciężko jeśli chodzi o piersi. Ja byłam tak pogryziona przez Młodą, że musiałam ściągać pokarm by się nie zastał ale przystawiać Młodej nie byłam w stanie. Gdyby nie koleżanka to nie wiem jakbym sobie poradziła.
* Nakładki na piersi -  jak Młoda mnie tak pogryzła to właśnie położne w szpitalu doradziły żebyśmy kupili silikonowe nakładki na piersi. Polecam Wam. Dzięki temu pierwsze dwa tygodnie jest łatwiejsze.I Matka i dziecko uczy się bowiem przystawiać do piersi.
* Niania elektroniczna z monitorem oddechu - jest to wydatek dość spory ale dla kogoś kto panikuje - a ja taka jestem- jest niezbędna. Możecie zawsze powiedzieć by kilka osób się na nią złożyło. Albo by ktoś się Wam dołożył do prezentu. Sprzęt jest regulowany jeśli chodzi o natężenie czujności. Można dzięki temu uniknąć ciągłego włączania się sygnału alarmowego. Nie wiem czy gdybym nie miała tej niani to czy Młoda od 4 miesiąca spałaby u siebie. Ja dzięki temu czułam się bezpieczniej.
* Łóżeczko - jeśli będziecie kupować łóżeczko to polecam Wam kupić takie regulowane. Z możliwością, że dziecko jest wysoko jak jest małe. A także z możliwością, że jest niżej gdy zaczyna wstawać i siadać. Fajne są też rozwiązania łóżeczek gdzie zdejmuje się jeden bok i jak dziecko jest starsze to mamy od razu łóżko. W ten sposób oszczędzacie pieniądze i macie jeden wydatek mniej.
* Krzesełko - lubię marżowe zakupy:) My mamy krzesełko, które posłuży Nam na dłużej. Teraz gdy Młoda jest jeszcze mała jest klasycznym krzesełkiem do karmienia. Jednak gdy będzie starsza przekręcimy całą konstrukcję krzesełka i mamy oddzielnie stolik i krzesło. Jest to całkiem sprytne rozwiązanie. No i płaci się tylko raz bo prędzej czy później przecież zakupicie krzesełko i stolik by dziecko miało przy czym malować prawda?
* Turystyczny przewijak - kosztuje grosze a ratuje sytuację gdy muszę przewinąć dziecko poza domem. Nie przemaka bo jest wykończony ceratą a zajmuje mało miejsca w torbie.
* Przewijak nakładany na łóżeczko - wiem, że pięknie wyglądają regały z takim przewijakiem ale moim zdaniem nie są praktyczne. My mamy przewijak nakładany na łóżeczko co moim zdaniem jest fajne bo jak jechaliśmy na wakacje to też go wzięliśmy.
* Łóżeczko turystyczne - jeśli nie planujecie podróżować z dzieckiem czy jeździć gdziekolwiek to wydatek zbędny. My ciągle gdzieś jeździmy więc u Nas sprawdza się idealnie. Ja nie kładę Młodej u kogoś na łóżku i potem się nie zastanawiam czy spadnie czy nie. Po prostu wkładam ją do łóżeczka turystycznego i jestem spokojna.
* Bujak, Huśtawka - u Nas nie sprawdził się bo Młoda nie chciała w tym siedzieć. Korzystałam z tego bardzo rzadko i to tylko do tego by zmienić jej perspektywę. Wiem, że wielu osobom się to sprawdza. Pamiętajcie jednak, że dziecko dłużej jak godzinę dziennie nie powinno w tym siedzieć bo to nie zdrowe dla kręgosłupa. Zwłaszcza dla takiego maluszka.

Ciekawostki:
* Organizer na łóżeczko - nie wiem czy wiecie że coś takiego jest, ja nie wiedziałam dlatego to piszę. Znalazłam go przez przypadek jak szukałam dodatków do pokoju Młodej. Świetnie się sprawdza. Mam 6 przegródek gdzie wszystko mam pod ręką a jednak nie są na wierzchu więc nie rażą bałaganem.
* Aspirator do nos - bardzo popularna jest tzw. gruszka do nosa. Aspirator też poznałam przez przypadek. Sprawdza się super. A dodatkowo jak końcówki Ci się zniszczą można kupić je w sieci za grosze.
* Mata edukacyjna z IKEA - jako, że jestem jak to mówię "Dzieckiem Ikea" sporo rzeczy z wyprawki mamy też stąd. Właśnie z Ikea mamy bardzo fajną matę edukacyjną. Jest ona jednak inna od tych, które pewnie macie w domu. Ta jest w postaci koca, do której ma poprzyszywane różne maskotki. Najfajniejsze jest to, że jest z jednej strony podbita materiałem, który spotyka się w namiotach. Nie ciągnie zimna od gleby i nie przemaka jak położy się na lekko mokrej trawie. Jest świetna. Polecam Wam bardzo. Zabieramy ją wszędzie bo jest niewielka a Młoda ma zawsze swoje miejsce na zabawę.
* Rogal - póki nie byłam w ciąży to nie wiedziałam, że jest coś takiego jak poduszka do spania dla kobiet w ciąży. Sprawdził się u mnie idealnie. Pod koniec spało się już ciężko a dzięki niej było lżej i wygodniej.


A Wy też macie jakieś ciekawostki? Odczucia odnośnie kompletowania rzeczy dla malucha?
Piszcie może w ten sposób pomożemy jakiejś Mamie, która szykuje się na przyjście malucha. Fajnie będzie poznać Waszą opinię.

A.

1 komentarz:

  1. U nas świetnie się sprawdziła (zamiast organizera) komoda z 5 szufladami, która zawsze stała obok łóżeczka i nadal nam się przydaje mimo, że dziecko ma 3,5 roku. W najwyższej szufladzie były rzeczy pierwszej potrzeby: pieluszki, Linomag, paczka mokrych chusteczek, kremy do pielęgnacji maluszka, patyczki do uszu, itp. W kolejnej były pieluchy tetrowe i flanelowe oraz awaryjny "pakiet" ubranek ma dzień i na noc, żeby nie biegać do szafy, gdyby zdarzyła się niespodzianka. W kolejnych były codzienne ubranka (bez grubych bluz i swetrów - te były w innej szafie) i przede wszustkich zapasy mokrych chusteczek i pieluch. Jeśli tylko macie miejsce obok łóżeczka, to gorąco polecam! ;)

    OdpowiedzUsuń