Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 0

Kim jestem...

Jestem Matką.

"Fajnie jest być Matką" to taka sentencja, która towarzyszy mi odkąd położono mi Młodą na brzuchu. Czemu Matka a nie Mama? O tym nieco później.

Poród nie był taki straszny jak wszyscy mi mówili. Liczyłam się z bólem i wiedziałam że  ani na wakacje to ja nie jadę ani pić drinków z palemką:) Młoda wierciła się i zbytnio nie spieszyło jej się na świat. Jeszcze jeden dzień i wyciągaliby ją na siłę. Namęczyłam się trzy dni wcześniej ale sam poród szybko minął.

Zanim się urodziła wszyscy Nam mówili, że nie można sobie planować wakacji bo jak ma się dziecko to kończy się świat... Hmm.... jak mam być szczera to Nam życie zbytnio się nie zmieniło. Myślę, że wszystko zależy od podejścia.
Jak byłam w 7 miesiącu ciąży natknęliśmy się z T. na inspirację a wręcz potwierdzenie że w Naszym myśleniu nie ma nic złego - "W Paryżu dzieci nie grymaszą" Pameli Druckerman. Polecam Wam serdecznie. To książka dla tych którzy nie wiedzą jak to zrobić by dziecko nie weszło Nam na głowę. Myślę, że to fajna lektura zwłaszcza dla rodziców, którzy oczekują swojego pierwszego potomka. Może nie w 100% zgadzam się z całą filozofią francuskiego wychowania jednak w większości właśnie takie mamy z T. podejście do wychowania.
Właśnie dlatego....W oczach niektórych uchodzę za wyrodną Matkę bo nie usypiam dziecka przez półtorej godziny tylko nauczyłam ją, że jak jest wieczór to żegnamy się, dajemy buziaka i idziemy spać. Nie wstaję w nocy by ją karmić tylko nauczyłam ją przesypiać całe noce. Od 2 miesiąca wysypiam się natomiast od 4 miesiąca śpi w swoim pokoju. Wychodzę bowiem z założenia, że dziecko tak jak i dorosły potrzebuje by żołądek mu odpoczął przez noc od jedzenia a budzi się tylko dlatego że łączy fazy snu. Trwało to wa tygodnie ale Młoda zasypia sama a odkąd śpi u siebie jest bardziej wyspana i śpi dłużej. Wspomogliśmy się jedynie monitorem oddechu bo na temat śmierci łóżeczkowej jestem straszną panikarą.
Matką jestem a nie mamą bo nie biegam za dzieckiem z łyżeczką po całym domu by zjadła tylko jak nie chce to niech nie je, następny posiłek za 3 godziny, jak zgłodnieje to zje. Nie siedzę zaniedbana i uwiązana w domu. Od samego początku jak Młoda była jeździmy na zakupy, siłownię, spacery, ciągle spotykamy obcych ludzi. Nie chcę by była dzikusem. Dla niektórych jest to bycie wyrodnym rodzicem dla innych normalny stan. 

Nie będę się tutaj mądrzyć, nie po to założyłam blog - chcę pokazać Wam że można być rodzicem i cieszyć się z tego stanu. Nie trzeba rezygnować z wyjść do kina, wyjazdów i romantycznych wieczorów z mężem tylko dlatego że jest się rodzicem. Dom nie musi być zaniedbany a obiad nie ugotowany. My jesteśmy tego żywym przykładem.

Będę pisać o rodzicielstwie, choć wiem że wiedzę mam jeszcze ubogą bo Młoda to moje pierwsze dziecko. Mam wśród znajomych wiele rodzin z dziećmi i wiele pozytywów jak i negatywów o których myślę że warto wiedzieć jak się planuje rodzinę czy po prostu by podyskutować na ten temat. 
Uwielbiam gotować i jak to mówi T. odkąd zamieszkaliśmy razem moje umiejętności z dnia na dzień są coraz lepsze. Ostatnio wpadł nawet na pomysł bym poszła do Hell`s Kitchen:) Mam wiele sprawdzonych przepisów autorskich ale nie tylko. Chętnie się z Wami nimi podzielę. 

Nie tylko w mojej ocenie ale i w ocenie innych jestem mistrzem organizacji. Jak M. była jeszcze w Polsce zawsze mi mówiła "Nie wiem jak Ty to robisz. Masz dziecko a nie widać by cokolwiek się zmieniło. Dom sterylny, obiad ugotowany, wszystko poprasowane, zakupy zrobione, ty i umalowana i włosy zrobione" :) To miłe gdy nie tylko mąż Ci mówi takie rzeczy. Tym również chętnie się z Wami podzielę.


A tak poza tym to będę pisać tak po prostu. Dla siebie i dla Was jeśli ktokolwiek zechce to czytać:)

Uciekam teraz bo ciężkie popołudnie przede mną, mamy imprezę rodzinną a jak wrócimy to odpływam w świat gotowania - jutro obiad z przyjaciółmi i sporo pracy przede mną bo niestety jak to ja, nic normalnego nie mogę ugotować:)

A.

0 komentarze: