Co mnie najbardziej zaskoczyło...

Fajnie być Matką Liczba komentarzy: 1

Młoda była długo oczekiwanym dzieckiem. Wymarzonym. 
Zakładaliśmy, że nie będzie tak kolorowo jak się urodzi, bo dziecko zmienia całe życie. Bardzo często to słyszeliśmy i widzieliśmy obserwując innych ludzi.

Pierwsze zaskoczenie przyszło, gdy okazało się że jestem w ciąży. Totalnie się tego nie spodziewałam zwłaszcza, że był to pierwszy miesiąc jak odpuściliśmy sobie staranie o dziecko. Skoro tyle miesięcy się nie udaje to może warto odpuścić - pomyślałam. Pojechaliśmy na wakacje -oczywiście z przygodami bo T. zgubił Naszą ślubną obrączkę w morzu. Wróciliśmy z wakacji, praca, dom, praca.... aż nagle okazało się że jestem w ciąży. Połączyliśmy fakty i okazało się że udało się nad morzem. Uważam, że Nasza obrączka została wymieniona na dziecko, które nosiłam pod  sercem. Ktoś nad nami czuwa i tak miało być. Zwłaszcza, że ta zguba była dla mnie wielką próbą by nie utłuc T. na miejscu:)

Drugim zaskoczeniem był fakt, że byłam niebywale spokojna podczas ciąży. Wiedziałam od początku, że wszystko będzie ok. Mieliśmy różne przejścia dlatego fakt mojego spokoju był dla mnie niebywały. Oczywiście denerwowałam się przed wszystkimi badaniami. Jednak w głębi duszy wiedziałam, że wszystko będzie w porządku.

Kolejnym zaskoczeniem był fakt, że poród to nie tylko ból a przede wszystkim wysiłek. Nie bałam się bólu. Bałam się komplikacji przy porodzie, że coś pójdzie nie tak jak trzeba. Bałam się nieznanego. Chyba zawsze tak jest, że człowiek boi się tego czego nie zna.
Tak jak pisałam Wam wcześniej poród jak na pierwsze dziecko poszedł całkiem sprawnie - 4,5h. Nie spodziewałam się jednak, że będę tak piekielnie zmęczona. Kondycję miałam bo przez ostatnich 6 miesięcy przed zajściem w ciążę chodziłam intensywnie na fitness po 4-5 razy w tygodniu. Nie mogłam narzekać na brak ruchu. Jednak poród był piekielnie męczący. Czułam się jak po maratonie na zajęciach fitness gdzie nie ma odpoczynku przez cały tydzień. Już po zrozumiałam czemu się mówi, że kobieta dochodzi do siebie przez 6 tygodni po porodzie:)

Kolejnym zaskoczeniem było dla mnie, że nie popłakałam się jak Młoda została mi położona na brzuchu. A Wy jak miałyście? Jak byłam w ciąży i nawet teraz jak o tym pomyślę, że mi ją położyli, to mam łzy w oczach. Jednak gdy był ten moment, adrenalina i szok był tak duży że nie uroniłam ani jednej łzy. To było zaskakujące....

Zaskakujące w całym temacie dziecka było też to, że faktycznie życie się nie zmienia. Oczywiście jest inaczej, ale nie jest źle. Zaskakujące, że Nasze dziecko jest grzeczne bo nastawiałam się, że będzie urwisem. Ja i T. do grzecznych dzieci nie należeliśmy:) Stwierdziłam jednak, że przez to, że tak długo na nią czekaliśmy to w nagrodę dostaliśmy ją mało problemową.

Moim i T. największym zaskoczeniem jeśli chodzi o dziecko, poród, macierzyństwo było i jest miłość do dziecka. Wiedziałam, że będę ją bardzo kochać ale nie wiedziałam, że aż tak bardzo. Kiedyś w jakieś rozmowie padło, że babcia zupełnie inaczej kocha swoją córkę a zupełnie inaczej kocha wnuczkę. Muszę przyznać temu rację choć babcią jeszcze nie jestem. Jednak to zupełnie inna miłość niż miłość do T. 

Zaskakujące jest to, że miłość, która Ci przy tym towarzyszy jest tak ogromna i nie do opisania.


A co było Waszym największym zaskoczeniem?

A.

1 komentarz:

  1. Mam bardzo podobne przeżycia, jednak największym dla mnie zaskoczeniem było to że po 1szym dniu, gdy Mikołaj się urodził, nie mogłam sobie przypomnieć jak to było jak go nie było... co ja wtedy robiłam i na co traciłam tyle czasu? Nie pamiętam.. Szok ! Czasem dziwię się singlom/bezdzietnym ludziom ile czasu poświęcają pierdołom np oglądaniu TV, czy siedzeniu przed kompem... gdzie można cudownie spędzić czas na układaniu wieży z kloców z dzieckiem.. Odkrywa się zupełnie inne przyjemności. Pięknie jest patrzeć jak każdego dnia Twoja pociecha nabywa nowych umiejętności i zawsze Cię czymś zaskoczy. To jest dopiero cud :)
    Pozdrawiam i życzę powodzenia.:))

    OdpowiedzUsuń